Data: 21-23.08.2015r
Wprawdzie udział w tej imprezie był jedynie indywidualną inicjatywą Mecenasa- nie
wpisaną jako wycieczka klubowa,tym niemniej z uwagi na oryginalność tego święta
postanowiliśmy zamieścić z niego relację i zdjęcia. Lelów- małe miasteczko na
wschód od Częstochowy, przy drodze do Szczekocin, co prawda z bardzo bogatą i
ciekawą historią /w latach 1392-1792 istniał powiat lelowski, a za Kazimierza
Wielkiego powstał murowany zamek/ ale w którym przez wiele lat po wojnie niewiele
się działo. Ot zwykłe, małe senne miasteczko, gdzie po zamku nie pozostało nawet
śladu. Nie było też śladu po dawnym kirkucie żydowskim, gdzie znajdował się ohel
cadyka Dawida Bidermana /1746-1814/. Cadyk ten był uczniem słynnego Elimelecha z
Leżajska oraz Jakowa Horowica zwanego "Widzącym" z Lublina, jednego z najwybitniejszych
polskich cadyków. Dawid Biderman zasłynął z mądrości ale przede wszystkim z dobroci
i umiejętności łagodzenia konfliktów, cieszył się wielkim szacunkiem również pośród
chrześcijan. W 1988 r z inicjatywy rabina Szymona Anshina z Izraela podjęto poszukiwania
grobu cadyka Dawida, okazało się, że na tym miejscu wybudowano sklep GS. Ponieważ
religia żydowska nie przewiduje ekshumacji, wykupiono pomieszczenie na zapleczu sklepu,
gdzie wykonano sarkofag i umieszczono pamiątkową tablicę. Obecnie teren ten stał się
własnością chasydów, zbudowano nowy ohel a w budynku dawnej synagogi /przebudowanej
po wojnie na magazyn/ zbudowano nową mykwę /rytualną łaźnię/ i prowizoryczną salę
modlitw z aron-hakodesz /szafą ołtarzową w której mieści się Tora/. Od 2003r z
inicjatywy ówczesnego wójta Lelowa, odbywa się Święto Ciulimu-Czulentu, które miało
być spotkaniem dwóch kultur, polskiej i żydowskiej. Ponieważ nic tak nie zbliża ludzi
do siebie jak kuchnia, formuła polsko-żydowskiego święta została oparta na wspólnym
przygotowaniu oraz degustacji dwóch potraw: żydowskiego czulentu /potrawa składająca
się m.in z mięsa wołowego,fasoli oraz kaszy/ oraz lelowskiego ciulimu /potrawa z
tartych ziemniaków i żeberek/. Święto to odbywa się w drugiej połowie sierpnia i
składa się z szeregu imprez, które służą lepszemu poznaniu i zrozumieniu kultury
żydowskiej- biorą w nich udział zarówno chasydzi z Izraela oraz mieszkańcy Lelowa
i okolicznych miejscowości. Od 2006r impreza jest dwudniowa, sobota jest poświęcona
polskiej kulturze, niedziela zaś służy popularyzacji kultury żydowskiej. W niedzielę
początek uroczystości wyznacza wspólne zapalenie menory /świecznika/, po czym na
arenie występują zespoły grające muzykę klezmerską- obok profesjonalnych artystów na
scenie występują również lokalne zespoły. A jak było w tym roku? Smakoszy zainteresuje
z pewnością to, że poza ciulimem i czulentem można było skosztować i innych regionalnych
przysmaków jak raki czy tzw "gęsie pipki", dziczyzny, czy koszernych napitków.. Miejscowi
"gorzelmistrze" wystąpili z kolei ze sławetną "śliwowicą lelowską" i miodami a chętni mogli
również popróbować pieczonego dzika czy mięsa z daniela. Pogoda dopisała poza burzą
gradową w sobotę, która na szczęście szybko minęła. Można było obejrzeć nowy ohel, salę
modlitw, mykwę, bogaty księgozbiór ksiąg modlitewnych. Ze słowami "Le chaim" Mecenas
wzniósł toast kieliszkiem mocnej piołunówki.. Przy okazji zwiedziliśmy okolice-
zamieszczamy zdjęcia pałaców w Szczekocinach i Koniecpolu, ruin zamku książęcego w Siewierzu
oraz zabytkowych kościołów..