Data: 13.06.2015r
Trasa: Cewice-stary cmentarz- leśną drogą na Unieszynko- torfowisko rosiczek-
przepust pod nasypem- linią kolejową- wiadukt- stawy z pływającymi wyspami-
doliną Czarnego Potoku- ruiny Ohmtenschloss- żródła Unieszynki- Lesiaki-
Kamieniec 8 km
Prowadzący trasę: Ewa Boniecka
Liczba uczestników: 4
Wybitna botaniczka a jednocześnie członkini lęborskiego "Kahel Klubu"- Ewa
Boniecka zwana z racji zainteresowań "Bagienną Wiedźmą" zawsze wiosną korzysta
z urlopu i przyjeżdża do Polski z Altherrschwanzdorf /Niemcy/ gdzie pielęgnuje
stare i spróchniałe drzewa. W czasie urlopu w Polsce, Ewa organizuje ciekawe
wędrówki, które kilometrażowo nie są długie ale z reguły wędruje się po
bezdrożach aby zapoznać się z ekosystemami roślinnymi i charakterystycznymi
okazami flory. W ubiegłych latach takie wyprawy miały miejsce w okolicach
Karwicy gdzie poza chodzeniem po bagnach i łąkach zwiedzaliśmy rezerwat
"Źródliska Karwickie". Tym razem wycieczka miała miejsce w okolicach Cewic,
a miała charakter nie tylko botaniczny ale i historyczny. Wziął bowiem w niej
udział sławny Dariusz Olewniczak- Prezes Towarzystwa Historycznego w Cewicach
i legenda turystyki lęborskiej. Upalny, wręcz letni dzień skłonił chyba
większość klubowiczów do pobytu na plaży, bowiem klub "Orły" był reprezentowany
jedynie przez 2 osoby-wybitnego piechura Krzyśka, który ze Słupska wyjechał
wcześniej a do Cewic dotarł piechotą z Lęborka, oraz Mecenasa, który do Lęborka
przyjechał około 8-ej pociągiem SKM ze Słupska. W Lęborku został on powitany
"chlebem i solą" przez samego dostojnego Jana Kiśluka, mistrza nad mistrze w
pomorskiej turystyce. W dyskusji, opartej na praktycznych przykładach /uwięzionych
w domach naszych kolegów z Andrzejem na czele/, dokonano analizy destrukcyjnego
wpływu rodziny na uprawianie turystyki pieszej i ustalono iż posiadanie rodziny
wręcz zabija turystykę i lepiej być samotnym, ale szczęśliwym. Zamiast w sobotę
sprzątać mieszkanie, iść na zakupy do marketu czy na imieniny cioci Kloci, czyż
nie lepiej upajać się pięknem przyrody w plenerze? Odpowiedź jest oczywista,
ale dla tych, którzy kiedyś z głupoty wzięli ślub jest już za późno. Chyba, że
pójdą po rozum do głowy, a Mecenas w tym pomoże.. Te wnikliwe analizy Janka i
Mecenasa zakończyły się przyjściem Ewy, o godzinie 9.10 z Lęborka odjeżdżał
autobus do Przerytego przez Cewice. Po drodze w Maszewie dosiadł się Darek a w
Cewicach na przystanku już czekał Krzysiek. Z Cewic wyruszyliśmy drogą przez las
w stronę Unieszynka, obejrzeliśmy stary cmentarz poniemiecki /a w zasadzie jego
resztki/, a po pewnym czasie zeszliśmy nad dawne wyrobisko torfowe. Tam Ewa
wygłosiła wykład botaniczny, a każdy chętny mógł skorzystać z jej kaloszy i
przejść się po wiszarze by obejrzeć roślinność bagienną, a zwłaszcza całe "łany"
owadożernej rosiczki okrągłolistnej, oraz wełnianki, znanej już nam chociażby z
rajdu "Wydma". Z torfowiska udaliśmy się na przełaj korytem wyschniętego potoku
pod wysoki nasyp linii kolejowej z Lęborka do Bytowa, gdzie obejrzeliśmy ciekawy
ceglany przepust. Niestety nie było z nami bohaterskiego Seweryna, bo ten by
przez niego przeszedł, my jednak mozolnie wdrapaliśmy się na nasyp i podążyliśmy
torem na południe aż do wiaduktu. Na wiadukcie skręciliśmy w prawo i wkrótce
doszliśmy do najbardziej malowniczego miejsca na trasie-śródpolnego stawu z
pływającymi wyspami. Widok był tak piękny, że dłuższy czas go podziwialiśmy,
Krzysiek sięgał do plecaka, a Mecenas- do drewnianego bukłaka. Sielanka.. Potem
krótki marsz przez pole, kolejny, ale już zarastający leśny staw- użytek
ekologiczny, gdzie zobaczyliśmy czaplę siwą, i rozpoczęła się wędrówka doliną
Czarnego Potoku, najpierw przez krzaki a potem już granicą kolorowych od kwiatów
łąk aż do źródła potoku. Na krótko odbiliśmy od trasy w bok, tam gdzie nad leśnym
stawem kryły się ruiny posiadłości zwanej niegdyś Ohmtenschloss. Obecnie zostały
tam tylko fundamenty i stare grusze ale miejsce było bardzo malownicze, choć
zarośnięte. Korzystając z chwili postoju, sławny historyk i eksplorator-Darek,
zapoznał nas ze swoją kolekcją starych monet znalezionych podczas penetracji
tych terenów. Czas niestety naglił, musieliśmy śpieszyć się na autobus, więc idąc
już forsownie przez las doszliśmy do szosy pod Lesiakami, którą skierowaliśmy się
do Kamieńca. Na chwilę tylko przystanęliśmy po drodze przy koźle oporowym na torze
kolejowym- dalej w stronę Bytowa tory są już rozebrane. Do Lęborka odjechaliśmy
autobusem o godzinie 13.27 oprócz Krzyśka, gdyż ten mający niespożyte siły, mimo
upału postanowił iść piechotą.