Data: 09.05.2015r
Trasa: Swochowo- Bukówka- Kukowo- Żoruchowo- leśny cmentarz- Żoruchowo
skrzyżowanie 15 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Plan przedmiotowej wędrówki został opracowany w ubiegłym tygodniu przez Marka i
Mecenasa w trakcie "majówkowej konferencji" na hacjendzie "U Benka". Ustalono iż
z uwagi na uczestnictwo Tereski w sprawdzaniu egzaminów szkolnych, szczęśliwy
Marek uda się na klubową wędrówkę, dojeżdżając do Swochowa z Główczyc, zaś reszta
dojedzie ze Słupska. Niestety ,okazało się iż w przeddzień Marek zachorował na
anginę i nie mógł uczestniczyć w wędrówce. Współczuliśmy mu wielce, życząc szybkiego
powrotu do zdrowia, co nastąpi wtedy, gdy zamiast antybiotyków i innych sztucznych
trucizn, leczyć się będzie metodami naturalnymi. Tak więc, autobusem o godzinie
9.00 do Swochowa pojechali jedynie: Marcel, Mecenas, Lider Klubu Seweryn oraz Halinka.
Swochowo powitało nas nieciekawie, bowiem martwym borsukiem na skraju szosy oraz
zapachem bynajmniej nie wiosennym, bowiem rozlanej koło przystanku gnojowicy, co
sprawiło, że nie ociągając się chyżo podążyliśmy polną drogą w stronę Bukówki.
Zaczął padać deszcz i wędrówka zapowiadała się nieciekawie. Na szczęście były to
złe miłego początki. Wprawdzie przez cały czas było pochmurno, ale deszcz niewielki
i majowy czyli ciepły, nie było też dokuczliwego wiatru, zaś trasa okazała się bardzo
ciekawa. Pierwotnie trochę błądziliśmy po bezdrożach w lasach w pobliżu Swochowa,
rychło jednak wyszliśmy na szosę, którą doszliśmy do Bukówki. Tam obejrzeliśmy
ciekawe banery-tablice z wizerunkami tamtejszego,przebudowanego pałacu- jak wyglądał
pierwotnie i jak będzie wyglądał po renowacji, która jest planowana w roku 2016. Z
Bukówki wyruszyliśmy szeroką drogą na wschód z której rychło odbiliśmy na północ w
stronę Kukowa. Odtąd, aż do Żoruchowa był najciekawszy i najpiękniejszy odcinek trasy-
szliśmy przez lasy liściaste i mieszane, a jeśli już trasa prowadziła przez pola to
albo alejami pośród starych drzew, albo pośród kwitnących drzew owocowych, obok
malowniczych upraw rzepaku. Najpiękniejsze jednak były śpiewy ptaków, las rozbrzmiewał
ich pieśniami, bardziej uroczymi nawet niż śpiew Seweryna czy głos nieodżałowanej
Martyny Bolanowskiej. Często zatem zatrzymywaliśmy się aby zasłuchać się w tych
koncertach, tempo wędrówki nie było więc szybkie. Ominęliśmy od zachodu wieś Kukowo,
nie zachodząc do niej, bowiem niedawno tam byliśmy. Cały czas szliśmy prostą drogą
na północ, odchodząc już od szlaku Pierścienia Gryfitów. Po przejściu kilku kilometrów,
wyszliśmy z lasu, a ostatni fragment drogi do Żoruchowa prowadził starą, obsadzoną
drzewami drogą przez pola. Miłą niespodziankę stanowił telefon od najwybitniejszego
turysty Pomorza- Jana Kiśluka, który jako honorowy gość uczestniczył w Konnym
Pikniku Rodzinnym przy pałacu w Runowie, wzruszające było to, że pamiętał o nas i
znalazł czas by zadzwonić. Na cześć tak zacnego i dostojnego turysty wznieśliśmy toast
za jego cześć. W Żoruchowie nasza wędrówka powinna wg planu się zakończyć, ale do
odjazdu autobusu mieliśmy jeszcze około półtorej godziny, więc po odpoczynku i posiłku,
na wniosek Mecenasa udaliśmy się na północ drogą przez las. Naszym celem były dwa
leżące naprzeciwko siebie, stare poniemieckie cmentarze. Na jednym z nich znajdowały
się wielkie głazy- ślad po dawnym pomniku poświęconym poległym z I w św, pomnik ten
został zniszczony w latach 90-tych XX w. Po drugiej stronie drogi zachowały się filary
bramy cmentarnej a sam cmentarz jest otoczony omszałym już kamiennym wałem. Po
spenetrowaniu obu cmentarzy przez Halinkę i Mecenasa i dokonaniu stosownej dokumentacji
fotograficznej, poszliśmy dalej do szosy Słupsk-Łeba, a następnie idąc wzdłuż niej,
doszliśmy do przystanku Żoruchowo skrzyżowanie, skąd odjechaliśmy do Słupska autobusem o
godzinie 14.18. A już za tydzień- ciekawa wyprawa "po gumisiowy sok" do Komnina...