Data: 25.04.2015r
Trasa: Drzonowo PKP- szlakiem bunkrów- Dyminek- torfowisko "Przy szosie"- zielonym
szlakiem- Gwda Mała- Gwda Wielka- Czarnobór- Szczecinek 22 km
Prowadzący trasę: Arnold Szczucki
Liczba uczestników: 4
Kilka lat temu, chłodną wiosną, nasi klubowicze- Marcel i Honorowy Prezes Daniel
znakowali zielony szlak od Połczyna, przechodzący m.in. przez Szczecinek i Biały Bór.
Znakowania to obfitowało w przygody w postaci mroźnych nocy i nocnych wizyt zwierząt
leśnych pod namiotem, braku jadła i napojów- pomimo tych przeszkód szlak został
perfekcyjnie oznakowany a praca zyskała uznanie samego Józefa Tokarza- prezesa
Oddziału Koszalińskiego PTTK. Postanowiliśmy zatem w tą sobotę przejść tym szlakiem
na odcinku Gwda Mała-Szczecinek, takie były pierwotne plany. Tegoroczny zdobywca
"białej blachy" przodownickiej- Arnold, wraz z najlepszym klubowym piechurem- Krzyśkiem
zaproponowali jednak przedłużenie tej trasy i start w Drzonowie. Wprawdzie Lider Klubu
Seweryn oraz Mecenas ostatnio kilka razy byli w okolicach Drzonowa, aleochoczo przystali
na tą propozycję. Czwórka wspomnianych klubowiczów- tj. Arnold, Krzysiek, Seweryn i
Mecenas wyjechali ze Słupska pociągiem o 7.40. Już w trakcie jazdy Krzysiek pokrzepił
się mieszanką energetyczną, którą Mecenas dostał od sławnego "Ciapula" z przeznaczeniem
dla znużonych wędrowców. Mikstura ta nadała Krzyśkowi nadzwyczajnej energii do marszu,
co dało się potem odczuć na trasie. Wysiedliśmy na stacji PKP w Drzonowie, skąd- nie
zachodząc do oddalonej znacznie od torów wioski- skierowaliśmy się stronę Radzewa na
szlak bunkrów Wału Pomorskiego- odcinek zwany "linią Demmin"/ nazwa od pobliskiego Dyminka/,
wybudowany w 1934r. Obejrzeliśmy zaporę przeciwczołgową, schrony bojowe De 37, De 36 i
De 35 oraz różniący się od pozostałych schron bierny De T2, mieszczącego garaż dla armaty
przeciwpancernej. Nadto przechodziliśmy przez długie wykopy dawnych transzei ze stanowiskami
dla karabinów maszynowych. Idąc szlakiem bunkrów zatoczyliśmy klasyczną "pętlę" i
ponownie znaleźliśmy się przy stacji PKP w Drzonowie. Stamtąd Arnold poprowadził nas
leśną drogą na południe do wsi Dyminek. Jak pamiętają uczestnicy jesiennej wędrówki,
znajdują się tam ruiny kościoła ewangelickiego oraz stary cmentarz. Tym razem
mieliśmy prawdziwie wiosenną pogodę więc mogliśmy spędzić w tym miejscu dłuższy czas,
odpoczywając na trawie pod ruinami kościoła i chłonąc odgłosy przyrody.Pola i lasy
rozbrzmiewały głosami ptaków a pośród kwitnących drzew roznosił się brzęk pszczół i
trzmieli. Z Dyminka nadal szliśmy na południe, trasa robiła się nieco monotonna bowiem
maszerowaliśmy piaszczystą drogą pośród monokultur sosnowych, a słońce doskwierało
coraz bardziej. Na szczęście mikstura "Ciapula", drewniany bukłak Mecenasa oraz zapasy
Seweryna pozwalały na utrzymanie dobrej formy. Po dłuższym marszu doszliśmy do szosy
"poznańskiej" za którą znajdowało się torfowisko o nazwie.. "Przy szosie". Wspominając
"Bagienną Wiedźmę" postanowiliśmy spenetrować mokradło w poszukiwaniu rosiczek,
jednakże z uwagi na grząski teren musieliśmy z tego zrezygnować. Szybkim marszem
wzdłuż szosy dotarliśmy do znaków zielonego szlaku "Danielowego" i odtąd szliśmy już
tym szlakiem. Kolejny odpoczynek miał miejsce pod sklepem w Gwdzie Małej. Tam grupa
rozdzieliła się- Mecenas i Seweryn po zwiedzeniu zabytkowego kościoła w Gwdzie Wielkiej
zawrócili i poszli na stację PKP skąd odjechali do Słupska o godzinie 14.07, zaś
Arnold z Krzyśkiem udali się w dalszą trasę. Zaczynało się nieco chmurzyć, ale to
tylko sprawiło marsz łatwiejszym. Za Gwdą szlak wiódł najpierw przez pola a od
przystanku PKP w Czarnoborze /linia Szczecinek-Człuchów/ przez las. Mijając Jezioro
Leśne, po kilku kilometrach Arnold i Krzysiek doszli do Szczecinka gdzie o godzinie
16.48 wsiedli do pociągu, którym powrócili do Słupska.