Data: 14.03.2015r
Trasa: Wiklino- Kukowo- Bięcino- Karżniczka- Damnica 15 km
Prowadzący trasę: Lider Klubu Seweryn DZik
Liczba uczestników: 8
W ostatnim tygodniu,analizując mapy okolic Słupska, Seweryn z Mecenasem
dostrzegli iż praktycznie wszystkie okoliczne miejscowości zostały zwiedzone
w trakcie klubowych i prywatnych wędrówek i jest coraz większa trudność w
opracowaniu przyszłych tras. Błyskotliwy Seweryn zauważył jednak iż warto
byłoby przejść północnym odcinkiem szlaku "Pierścienia Gryfitów" od Kukowa
do Karżniczki, bo nigdy tymi drogami nie szliśmy a nadto po drodze mieliśmy
nieznaną nam do tej pory wieś Bięcino. Na sobotę prognozy pogody przewidywały
chmury z opadami- na szczęście okazało się iż było słonecznie i sucho, choć
chwilami na polach dokuczał silny wiatr. Autobusem Nordexpressu odjeżdżającym
ze Słupska o godzinie 8.00 pojechali na miejsce startu do Wiklina- sam wielki
Lider Klubu Seweryn, Mecenas, Jurek z Redy, Alchemik z Główczyc, Arnold z Ustki,
najlepszy klubowy piechur-Krzysiek, oraz Marcel z Anią- debiutującą na klubowych
wędrówkach. Wysiedliśmy na przystanku w Wiklinie, kierując się szosą na południe,
przeszliśmy przez wieś, a po ok.3 km marszu doszliśmy do Kukowa. Znajduje się
tu odnowiony XIX wieczny pałac rodu von Bandemer oraz stare głazy "krzyżackie".
Nieco zboczyliśmy z trasy by obejrzeć pałac, tam poznaliśmy emerytowanego majora
WP, pasjonata historii i archeologii. Pan Major wygłosił ciekawą pogadankę
archeologiczną o znaleziskach na tym terenie pochodzących aż z epoki neolitu, on
sam znalazł m in siekierkę, znajdującą się obecnie w muzeum w Lęborku.
Ciekawie się słuchało pana majora, ale trzeba było ruszać dalej, zwłaszcza,że
Jurek musiał zdążyć do Damnicy na pociąg na godzine 12.12. Z polnej drogi
wiodącej na wschód wkrótce skręciliśmy na południe do lasu. Imponująco
przedstawiony na mapie "szlak pierścienia Gryfitów" przebiegał na tym odcinku
niewyraźną w terenie i zarośniętą drogą, na szczęście dzięki zmysłowi
orientacyjnemu Seweryna oraz GPS Jurka nie mieliśmy problemu aby iść we
właściwym kierunku. Na leśnej polanie nastąpiła przerwa na odpoczynek, posiłek i
gawędy turystyczne. W nich celował Mecenas, barwnie snując opowieści o przygodach
na szlaku. Jak wiadomo, kobiety lubią kwiaty, dlatego też Ani najbardziej podobała
się opowieść o bukiecie kwiatów we Fromborku, na rajdzie "Braniewska Jesień". Po
postoju, raźno podążyliśmy przez las do Bięcina, tam pożegnaliśmy Jurka, który
śpiesznie podążył przez Mrówczyno na pociąg do Damnicy, reszta natomiast poszła
dalej na południe. Szliśmy starym, brukowanym traktem, w alei drzew, która to
droga prowadziła do Karżniczki, przechodząc pod nasypem linii kolejowej. W
Karżniczce uzupełniliśmy zapasy w miejscowym sklepie, co najbardziej ucieszyło
Seweryna, który popijając wielkimi łykami chłodne piwo, wnet nabrał sił do dalszej
wędrówki. Nie nastąpiło to jednak tak szybko, bowiem będąc w Karżniczce, należało
przecież obejrzeć ruiny niegdyś bardzo pięknego pałacu otoczonego fosą. Tam
zatrzymaliśmy się na dłuższy czas, siedząc wśród ruin i rozmyślając o przemijaniu,
ale równocześnie snując plany na przyszłe wycieczki i rajdy. Alchemik zaproponował
wędrówkę z zakończeniem na jego posiadłości, gdzie jak zapewnił, wykorzysta swoje
doświadczenie alchemiczne w celu przedestylowania nadzwyczajnych napitków dla
turystycznej braci. Z Karżniczki, już wolnym marszem, bowiem do pociągu mieliśmy
jeszcze sporo czasu, odbiliśmy od szlaku Gryfitów, kierując się na północ do
Damnicy. Można było w spokoju obserwować budzącą się do życia z zimowego snu
przyrodę. Na drzewach pojawiły się już pierwsze pąki, na polach przechadzały się
żurawie, a inne ptactwo śpiewało przedwiosenne koncerty. Pod Damnicą nasz wyczynowiec-
Krzysiek postanowił pożegnać się z nami i wracać do Słupska piechotą. Pozostali
podążyli na dworzec, lecz jeszcze po drodze obejrzeli stare nagrobki i krzyże
żeliwne na miejscowym cmentarzu. O godzinie 13.57 wsiedliśmy do pociągu SKM którym
wróciliśmy do Słupska. A za tydzień- Puszcza Bukowa pod Szczecinem..