Data: 24.01.2015r
Trasa: Rewa- brzegiem Zatoki Gdańskiej- Mechlinki- rezerwat "Łąki Mechelińskie"-
Rewa 7 km
Prowadzący trasę: Jerzy Krajewski
Liczba uczestników: 5
Po ostatnich klubowych wędrówkach, męczących, nie ze względu na długość trasy
ale na pogodę, wreszcie mieliśmy wędrówkę przyjemną i choć krótką to wielce
ciekawą. Ponieważ okolice Słupska mamy dokładnie zwiedzone i "przedeptane",
postanowiliśmy tym razem udać się w okolice Trójmiasta, by zwiedzić okolice Rewy.
Miłą niespodziankę sprawił nam Kapitan, który dowiózł nas na miejsce swoim
samochodem. Wyruszyliśmy przed 7 rano sprzed dworca PKP w składzie- poza
Kapitanem- Margota, Mecenas i Lider Klubu Seweryn, a po drodze w Redzie
zabraliśmy Jurka. Zgodnie z planem zatrzymaliśmy się najpierw w Rumii by obejrzeć
ruiny gotyckiego kościoła z XIII wieku wraz z dawnym przykościelnym cmentarzem.
Następnie podjechaliśmy samochodem do Rewy, gdzie zaparkowaliśmy i wyruszyliśmy
na trasę. Rewa jest niewielką, opustoszałą po sezonie wioską, leżącą na skraju
dwu zatok- Puckiej i Gdańskiej. Największą ciekawostką i atrakcją jest Cypel
Rewski, czyli piaszczysta łacha ciągnąca się aż do Jastarni, wprawdzie tuż przy
Rewie znika ona pod wodą ale gdyby nie przekop umożliwiający ruch statków- można
by nią dojść aż na Półwysep Helski. Udaliśmy się zatem na ów sławetny cypel, a
następnie brzegiem Zatoki Gdańskiej poszliśmy na południe do kolejnej wioski
rybackiej- Mechlinki. Po drodze zachwycaliśmy się pięknem krajobrazu tym bardziej,
że było cicho, bezwietrznie, no i nie padał deszcz który tak nam dokuczał na
ostatnich wędrówkach. Na wodach zatoki obserwowaliśmy stada ptactwa, poza "zwykłymi"
kaczkami i łabędziami byli też przybysze z dalekiej północy czyli kaczki lodówki,
a Kapitan wypatrzył na brzegu zięby-jery, gatunek również zalatujący do Polski
jedynie zimą. W Mechlinkach zainteresowanie wzbudziły z kolei łodzie rybackie
opatrzone literami "MEC" co każdemu skojarzyło się z..Mecenasem, i gratulowali mu
posiadania takiej floty. Chwilę odpoczywaliśmy na pomoście /molo/ przypatrywując się
wędkarzom łowiącym flądry i dorsze, degustowaliśmy przysmaki Margotki- wędzoną
słoninę i wielce pokrzepiającą "cedrówkę". Smak tego zacnego napoju skłonił Kapitana
do przedstawienia propozycji Sewerynowi by ten na bazie kapitańskiego zapasu winogron
uruchomił "dziadkową aparaturę" do produkcji napojów turystycznych. Podkreślić bowiem
należy iż członkowie klubu "Orły" są zdecydowanymi wrogami wszelkich narkotyków,
dopalaczy i innych tego typu świństw, z drugiej strony natomiast kultywują staropolską
i patriotyczną tradycję imć pana Onufrego Zagłoby herbu Wczele.. Z Mechlinek do Rewy
wracaliśmy przez ciekawy rezerwat florystyczno-ornitologiczny "Łąki Mechelińskie" w
którym wiosną lęgnie się szereg rzadkich gatunków ptaków. Po dojściu do Rewy
odbyliśmy jeszcze krótki spacer brzegiem tym razem Zatoki Puckiej, po czym nastąpił
czas odjazdu. Szkoda, że dopiero wtedy zaczęło nieśmiało pojawiać się słońce ale i
tak nie mamy czego żałować. Nieco smutny był tylko Seweryn, bowiem marzył by jeszcze
w drodze powrotnej zajechać do Lęborka by wziąć udział w tamtejszych "grach ulicznych"
prowadzonych przez nieocenionego Janka. Został jednak przegłosowany, a na pociechę
zaproszony na obiad i piwo w znanym już nam zajeździe w Pogorzelicach, gdzie znów
wszystkim smakowała grochówka i bigos. Za tydzień liczymy na większą frekwencję,
zwłaszcza na obecność najlepszego piechura- Krzyśka który dziś nie mógł jechać,
bowiem kończył pisanie monografii historycznej o generale Ludwiku Kickim. Wielu
czytało o jego osiągnięciach na polach bitewnych ale nie każdy wie, że ów generał był
wielkim miłośnikiem kotów i zabierał kota ze sobą nawet na bitwy, trzymając go przed
sobą na siodle.. O tych i innych ciekawostkach historycznych Krzysiek opowie nam na
najbliższej wędrówce..