Data: 22.11.2014r
Trasa: Kościernica- czarnym szlakiem- Szczeglino- Węgorzewo 12 km
Prowadzący trasę: Józef Tokarz
Liczba uczestników z Orłów: 3
Jako iż od około 2 lat nie uczestniczyliśmy w wędrówkach macierzystego oddziału
PTTK w Koszalinie, należało w końcu uczestniczyć w jednej z tych wędrówek,
planując wycieczki na jesień, uwzględniliśmy również "rajd andrzejkowy" tym
bardziej, że poza atrakcyjną trasą można było zobaczyć ciekawe zabytki i pomniki
przyrody. Do Koszalina pociągiem o 7.50 wybraliśmy się jedynie we dwójkę w
składzie Marcel i Mecenas, jako iż Krzysiek akurat był na kursie przodownika
turystyki rowerowej w Kruszwicy, Kapitan przebywał w Nigerii zaś Seweryn
uczestniczył w spotkaniu biznesowym z Martinem Smuggia z Rzymu poświęconym
pozyskaniu funduszy unijnych w celu częściowej zmiany płci. W Koszalinie nasi
klubowicze zostali powitani przez kadrę koszalińskiego PTTK z Józefem Tokarzem
i Radkiem "Schwarzeneggerem" Brzezińskim na czele. Kilka minut po godzinie 9ej
wyruszyliśmy autokarami do Kościernicy. Tam spotkaliśmy się m.in z Radosławem
Siegiedą oraz kolejnym klubowiczem- szefem komisji odznak- Robertem Pyśkiem.
Przyjemną niespodzianką było to, że po wielu pochmurnych dniach i takowym poranku
w Słupsku, region koszaliński powitał nas słońcem oraz ciepłem tak, że rychło
należało pozbyć się części wierzchniego okrycia. Po zbiórce, uczestnicy rajdu
składający się w znacznej części z młodzieży szkolnej wyruszyli za znakami
czarnego szlaku w stronę Szczeglina, nasi klubowicze jednak pozostali aby zwiedzić
zabytkowy kościół oraz obejrzeć leżącą ok pół kilometra dalej dawną kaplicę pałacową,
wprawdzie już w ruinie ale za to majestatyczną i malowniczą. Ciekawe też były stare
nagrobki na miejscowym cmentarzu. Śpiesząc za główną grupą, szliśmy najpierw drogą
przez pola, mijając wysokie brzozy, a następnie weszliśmy do lasu i w zasadzie aż
do mety wędrowaliśmy przez las. Wkrótce dopędziliśmy innych rajdowiczów ale zgodnie
ze zwyczajem trzymaliśmy się na samym końcu, aby pilnować by nikt się nie zgubił.
Doszliśmy w okolice wsi Szczeglino, którą szlak wprawdzie omijał ale za to
przechodził obok nowego i dawnego cmentarza, na którym ocalało jeszcze wiele
nagrobków i charakterystycznych krzyży żeliwnych. Na trasie pojawiły się ciekawe
lasy bukowe, mokradła i strumienie, co urozmaiciło krajobrazy wędrówki wiodącej do
tej pory przez "klasyczne" lasy iglaste. Po kilku kilometrach dotarliśmy do mety
czyli świetlicy w Węgorzewie, tam spożyliśmy fundowany przez organizatorów żurek,
oraz odwiedziliśmy miejscowy kościół p.w.św.Piotra i Pawła (dawna kaplica cmentarna)
zaś na samym cmentarzu- ciekawe lapidarium z pomnikiem poległych z I w.św.w centralnej
części. Gawędziliśmy z sołtysem wioski oraz w nestorką wsi- 92 letnią panią Anielą,
żoną ułana (który zapewne uczestniczył w szarży pod Krojantami).Odbyło się zebranie
klubowe w składzie: Robert Pyśk- przewodniczący, Marceli Piec- zastępca i Paweł
Skowroński- sekretarz,na którym jednogłośnie zadecydowano o przyznaniu nagrody w
postaci przewodnika o "szlaku Jakubowym" dla naszego sympatyka i uczestnika klubowych
wędrówej- Jurka Krajewskiego z Redy. Po konkursie krajoznawczym nastąpił koniec rajdu,
autobusami powróciliśmy do Koszalina, tam okazało się, że do odjazdu pociągu mamy
jeszcze ponad godzinę, dlatego też Robert postanowił pokazać Marcelowi i Mecenasowi
architekturę zabytkowej kolejowej wieży ciśnień. Należało też oczywiście dokonać
wcześniej stosownych zakupów. Robert wygłosił ciekawą pogadankę opartą na jego
doświadczeniu z dawnej pracy zawodowej a dotyczącą Pruszkowa, Mokotowa i Wołomina
poczynając jeszcze od czasów "Barabasza" przez "Masę i Kiełbasę" do "Bryndziaków".
Co prawda wiele już o tym pisano, ale mało kto wie, że ta osławiona "polska mafia"
to w rzeczywistości "mafia trzepakowa" a prawdziwa mafia stała w ich cieniu.
Ponieważ w miarę upływu czasu Robert zaczął się upodabniać do Janka, czujny Mecenas
dał hasło do pójścia na dworzec, skąd pociągiem o 15.38 odjechaliśmy do Słupska.