Data: 27-28.09.2014r
Organizator: Ireneusz Krawiec i "Kahel Klub" z Lęborka
Liczba uczestników z Orłów: 3
Po wielu wędrówkach po szlakach Pomorza Srodkowego nadszedł czas na dłuższą
wycieczkę. Z inicjatywy kolegów z lęborskiego "Kahel Klubu" a zwłaszcza
wybitnego przewodnika- Ireneusza Krawca powstał pomysł wybrania się do tzw
"Centrum Wikingów i Słowian-Vineta" czyli wioski zbudowanej na wzór dawnych
osad wikińskich położonej na wyspie Ostrów nad rzeką Dziwną naprzeciwko
miasta Wolin. Klub "Orły" reprezentowała nieliczna ale doborowa grupa w
osobach Marcela, Mecenasa i Marka. O godzinie 6 rano z Lęborka wyruszył bus
z ekipą "kwiatu lęborskiej turystyki"- bowiem na wycieczkę wybrały się same
turystyczne sławy- Darek Olewniczak, Maurycy z Bożeną, Ewa "Bagienna Wiedźma",
Tadek Krawczyk, Lechu Kozłowski i inni z "gwiazdą nad gwiazdami" czyli Jankiem
Kiślukiem. Po drodze w Mianowicach dosiadł się Marek a w Słupsku Mecenas z
Marcelem. W tak miłym towarzystwie podróż przebiegała bpardzo miło, Tadek
grał na gitarze a Janek śpiewał słowiczym głosem. Jeszcze przed południem
dotarliśmy do celu, była piękna, słoneczna pogoda co pozwalało zachwycać się
urokiem drewnianych domów i widokiem na rzekę i kościół pw św.Mikołaja po
drugiej stronie rzeki. Okazało się, że poza nami w wiosce nocować będzie i inna
grupa turystów wśród których napotkaliśmy znanego z OWRP Bartka Leoniaka.
Zostaliśmy zakwaterowani w drewnianych chałupach, "Orłom" przypadła chyba
najbardziej przewiewna, ale nie odstraszyło to nikogo- ostatecznie byliśmy
przygotowani na taką przygodę a nocleg w takich warunkach miał być jedną z
głównych atrakcji imprezy. Sobotę spędziliśmy wyłącznie w wiosce Wikingów
uczestnicząc w rozmaitych "warsztatach" i zabawach m.in pisaliśmy piórem,
kręciliśmy wełnę w czym celował Marcel, słuchaliśmy dźwięków dud i kobzy,
oraz odbywaliśmy rycerskie ćwiczenia w których wyróżnili się Marek i Janek.
Mecenas z kolei zaprzyjaźnił się z miejscową klaczą Sławką (typ konika
biłgorajskiego-tarpana) po czym pragnął zaprezentować swoje umiejętości
muzyczne waląc w wielki bęben i śpiewając bojowe pieśni za co został skarcony
przez rozsądnego Marcela, bowiem nie byliśmy przecież na meczu reprezentacji
Polski na stadionie.. Wieczorem miała miejsce wspólna biesiada w której
pierwszą gitarą był Tadek a "pierwsze skrzypce" odgrywał Janek, który-poza
umiejętnością śpiewu- popisał się również sztuką masażu i kręgarstwa, skutecznie
lecząc bóle karku i kręgosłupa u Ewy. Najdłużej w biesiadzie uczestniczył Marcel,
który po powrocie do chaty, chcąc aby zmarzniętym kolegom było ciepło, rozpalił
palenisko, ale skutkowało to tym, że spać się położył dopiero o.. 6.30 rano
(a śniadanie było o 8-ej). Niedziela powitała nas chłodnym, ale słonecznym
porankiem, oraz krzykiem stada mew znad rzeki. Po śniadaniu udaliśmy się wszyscy
na zwiedzanie Wolina-obejrzeliśmy m.in dawny wiatrak typu "holender", choć już
bez skrzydeł to z zachowanym wyposażeniem, cmentarzysko kurhanowe, posąg
Trygława, muzeum, kościół pw św Mikołaja oraz kamień runiczny króla Haralda
Sinozębego. Podczas gdy większość grupy udała się oglądać film, nasz klubowy
krajoznawca- Marek rzucił hasło zwiedzania bez przewodnika aby poznać również i
inne zakątki Wolina. Obejrzeliśmy ciekawe i malowniczo prezentujące się nad
wodami Dziwny elewatory zbożowe, zapoznaliśmy się z pracą rybaków, zaś Janek
wygłosił ciekawą pogadankę etnograficzną, opartą na "Gawędach starej Maciejowej".
Po powrocie do wioski, Janek odegrał rolę Wikinga czym wzbudził zainteresowanie
i podziw zwiedzających. Stopniowa zaczęła się schodzić reszta grupy, w
międzyczasie ćwiczyliśmy strzelanie z łuku, ok.14ej podano obiad, wykonaliśmy
pamiątkowe zdjęcie i niestety przyszedł czas pożegnania gościnnej wioski
Wikingów i powrotu.Teraz czekamy na sławetny rajd "Liścia Dębu" który w tym
roku będzie miał bazę w dworku myśliwskim w Krępkowicach. Do Słupska
przyjechaliśmy ok 19ej, a Marcel udał się jeszcze na analizę wycieczki do
Lidera Klubu- Seweryna..