Data: 26.07.2014r
Trasa: Smołdzino- czarnym szlakiem- jez.Dołgie Wlk. -czerwonym szlakiem- Czołpino-
teren dawnej jednostki wojskowej- brzeg morza -Czerwona Szopa- Smołdzino 18 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5
W ramach wspominania nadmorskich wędrówek na trasie nr I tegorocznego OWRP udało nam się
w tą sobotę przejść trasę zaplanowaną na ubiegły weekend, jak wiadomo wówczas nie mieliśmy
autobusu do Smołdzińskiego Lasu i w to miejsce "awaryjnie" przeszliśmy odcinek Poddębie-
Ustka. Teraz już nie liczyliśmy na "widmowe" środki lokomocji i tradycyjnie autobusem
Nordexpressu o godzinie 8.50 wyjechaliśmy do Smołdzina w składzie: Marcel, Mecenas, Krzysiek,
Jurek z Redy oraz Lider Klubu Seweryn, który dopiero wczoraj wieczorem wyszedł ze szpitala,
lecz jego turystyczna pasja spowodowała, że wolał rehabilitować się na trasie niż w domu.
Wybitni piechurzy i dobrzy przyjaciele w osobach Marcela i Krzyśka zadbali by na trasie nie
zabrakło dla Seweryna "środków rehabilitacyjnych" dźwigając ofiarnie ciężkie plecaki. Rano
pogoda była zmienna, zapowiadano burze, co spowodowało, że na szlaku było pusto. Raźnym
marszem doszliśmy szybko czarnym szlakiem do brzegu jeziora Dołgie Wielkie by za leśnym
parkingiem skręcić na czerwony szlak prowadzący do Czołpina. Tam planowaliśmy wejście na
latarnię morską i ruchome wydmy, ale zmieniliśmy plany z uwagi na odbywający się na terenie
dawnej jednostki wojskowej tzw. II Rodzinny Piknik Ekologiczny z udziałem przyrodników z
Białowieży i pracowników SPN. Tam zatrzymaliśmy się na dłuższy czas, obejrzeliśmy film o
gatunkach inwazyjnych, zaś Mecenas rozwiązywał test ornitologiczny, w czym wydatnie pomagał
mu wszechwiedzący Seweryn (Mecenas zastanawiając się mruczy :"Hmm, rysunek niewyraźny,
nie wiem czy to tracz nurogęś czy tracz długodziób", Seweryn: "Pisz- jakaś kaczka i tyle !").
W zamian za uczestnictwo w programie pikniku mogliśmy wybrać sobie rozmaite gadżety-koszulki,
kalosze, kubki, notesy, ale Seweryn narzekał, że co to za piknik bez piwa, więc wyruszyliśmy
dalej na dawne tereny wojskowe. Obejrzeliśmy orły bieliki w wolierze oraz dawne bunkry i
magazyny. Mecenas chciał pokazać kolegom wiele innych ciekawostek, bo już nieraz włóczył się
po tym terenie, ale wolontariusze z pikniku nie zezwolili na zejście z głównej trasy. Po
posiadówce na pomoście widokowym, opuścił nas Jurek, gdyż śpieszył się na autobus, a reszta
zabawiła się w partyzantów, bo "Orłów" nie zatrzymają przeszkody terenowe, nawet i drut
kolczasty w którym luki znajdowali w mig Marcel i Krzysiek. O dziwo, jedyny wśród nas uczestnik
grup rekonstrukcyjnych (jako SS-Mann)-Seweryn, zamiast czołgać się i przemykać od drzewa do
drzewa, człapał dostojnie niczym generał, a może go tłumaczyć jedynie zmęczenie po chorobie.
Po dojściu na brzeg morza orzeźwiliśmy się chłodną kąpielą i po krótkim odpoczynku
udaliśmy się do budynku tzw "Czerwonej Szopy"(dawna stacja ratownictwa brzegowego, obecnie bar)
na obiad. Po posiłku należało pośpiesznie udać się w drogę powrotną, planowane było przejście
szosą, ale za Czołpinem Marcel zaproponował by skręcić w nieznaną nam do tej pory drogę przez
pola i tym samym skrócić trasę. Droga ta doprowadziła nas do..czarnego szlaku nad Jez.Dołgie
Wielkie i choć bynajmniej trasy nie skróciliśmy to wędrowaliśmy w cieniu lasu zamiast po
rozgrzanym asfalcie pod palącymi promieniami słońca. Słabnącego Seweryna opiekuńczy Marcel
wspomógł pokrzepiającymi napojami, a Krzysiek narzucił odpowiednie tempo marszu, tak, że do
przystanku w Smołdzinie doszliśmy na czas. Do Słupska powróciliśmy autobusem o godzinie 16.35,
planując już sławny Jubileuszowy Ekstremalny Biwak Aktywu Naszego Klubu Orły- za tydzień..