Data: 28.06.2014r
Trasa: Zelkowo- niebieskim szlakiem- nasypem dawnej linii kolejowej- most nad
Brodniczką- dawna stacja Gabel- Karżcino- Lubuczewo 14 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 13
Po tym jak z przyczyn niezależnych od klubu musieliśmy przenieść na wrzesień
planowaną na tą sobotę ciekawą wędrówkę "Dziczym tropem do Michałowa" mieliśmy
problem z wyznaczeniem trasy która byłaby z jednej strony ciekawa, a z drugiej-
do tej pory nieznana klubowiczom. Na szczęście błyskotliwy Lider Klubu Seweryn
w porozumieniu z legendą klubu- Krzyśkiem rychło zaplanowali taką trasę,
stanowiącą niejako dalszy ciąg wędrówek na nasypach dawnej Słupskiej Kolei
Powiatowej od Słupska do Cecenowa. Często, idąc np. do hacjendy "U Zerwana" w
Gąbinie, zachodziliśmy na teren dawnej stacji węzłowej Gabel, z której niegdyś
odchodziły pociągi na trzy strony świata- do Ustki, Smołdzina i Dargolezy. Z
kolei na wędrówkach z Markiem przechodziliśmy tą trasę na dcinku Dargoleza-
Główczyce. Nie znaliśmy natomiast szlaku "kolejowego" od stacji Gabel do Zelkowa,
dlatego też propozycja Lidera oraz Krzyśka stała się atrakcyjną, a na wędrówce
pojawiło się sporo osób. Autobusem NordExpresu odjeżdżającym ze Słupska o godz
8:00 do Zelkowa udali się: Marcel, Mieszko, Mecenas, Lider Klubu Seweryn,
Krzysiek, Artur, Kapitan, Halinka, Andrzej z Ulą, Luiza i Margotka, a także
Jurek z Redy, który powrócił z rajdu pustynnego w Maroku. W Żelkowie wysiedliśmy
na przystanku przy sklepie w celu zakupu zapasów na drogę, a następnie
skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w stronę Słupska. Na chwilę odeszliśmy od
szlaku by obejrzeć okazały dawny most kolejowy nad rzeką Łupawą, a po minięciu
ostatnich zabudowań Żelkowa odbiliśmy na lewo od szlaku, który dalej wiódł przez
Czarny Młyn do Smołdzina-my jednak poszliśmy dalej nasypem kolejowym. Mecenas
który jak zwykle wysforował się do przodu, w pewnym momencie pomylił drogi, na
szczęście zmysł orientacyjny błyskotliwego Seweryna pozwolił na rychłe odnalezienie
właściwego szlaku. Wszyscy podziwiali też specjalistyczne obuwie Seweryna,
przeznaczone zarówno do długich wędrówek pieszych po nizinach jak i do górskich
wspinaczek. Trasa stawała się coraz bardziej malownicza, nasyp wiódł między
bagnami i rozlewiskami wodnymi, a wokół kwitło mnóstwo kolorowych kwiatów, z
których zwłaszcza leśne dzwonki tak zachwycały Andrzeja i Mecenasa, że często
zatrzymywali się na chłonięcie ich piękna, podczas gdy Ula prowadziła grupę.
Krótki postój nastąpił na urokliwym mostku nad rzeczką Brodniczką, zaś Kapitan
dokonywał dokumentacji fotograficznej. Po wyjściu z lasów na pola w okolicach
Dominka miał miejsce znacznie dłuższy postój na skraju pola mieniącego się fioletem
kwiatostanów, siedzielibyśmy tam długo, ale zaczęły nadciągać od zachodu ciemne,
deszczowe chmury. Szybkim marszem zatem podążyliśmy w stronę widniejącego na
horyzoncie lasu i dawnej stacji Gabel. Rozpadało się, ale mogliśmy się schronić
najpierw w starej dworcowej wieży ciśnień, a następnie w paśniku dla zwierząt,
gdzie z rozkoszą wyciągnęliśmy się na sianie. Czas jednak naglił, dlatego też
musieliśmy podążyć dalej, wkrótce dotarliśmy do szosy Słupsk-Smołdzino, po
przekroczeniu której poszliśmy dalej nasypem kolejowym z którego zboczyliśmy na
starą, brukowaną drogę, którą doszliśmy do Karżcina. Potrzebne było uzupełnienie
zapasów w sklepie, bo zwłaszcza Sewerynowi już zabrakło paliwa i bardzo cierpiał
na trasie. Klubowicze wspólnym sumptem złożyli się na prezent imieninowy dla
Mecenasa i po chóralnym odśpiewaniu "Sto lat" podążyliśmy do Lubuczewa. Niestety
z uwagi na czas odjazdu autobusu, nie mogliśmy już iść do Lubuczewa planowaną
trasą dawnym nasypem kolejowym i leśną drogą za rzeczką Gnilną, lecz pójść
bezpośrednio skrajem ruchliwej szosy. Z Lubuczewa większość klubowiczów
powróciła do Słupska autobusem o godz.14.18, ale najwięksi wyczynowcy- Krzysiek
i Artur poszli piechotą do Słupska, a towarzyszył im Jurek, który w Jezierzycach
wsiadł na pociąg SKM do Redy..