Data: 26.04.2014r
Trasa: Mrzezino- niebieskim szlakiem- Rezerwat "Beka"- Osłonino- Rzucewo- brzegiem
zatoki- Puck 16 km
Prowadzący trasę: Jerzy Krajewski
Liczba uczestników: 4
W miarę upływu lat coraz większym problemem staje się planowanie klubowych
wędrówek w nieznanych do tej pory miejscach, bowiem zwiedziliśmy już większość
okolic Słupska i Lęborka. Nadszedł zatem czas by udać się w bardziej odległe
tereny. Analizując mapy Pomorza, zainteresował nas niebieski szlak "Krawędzią
Kępy Puckiej" przebiegający m.in. przez Rzucewo, znane z zabawy sylwestrowej
klubu "Bąbelki". Rano, pociągiem SKM ze Słupska o 6.39 do Redy pojechali: Marcel,
Mecenas oraz Krzysiek (bez wiaderka ale za to z ciężkim plecakiem, pełnym sprzętu
turystycznego). W Redzie na dworcu czekał na nich "Jurek z Redy", czyli najlepszy
piechur roku 2013. O godzinie 8.56 wsiedliśmy do autobusu, którym dojechaliśmy
w okolice kościoła w Mrzezinie. Stamtąd zeszliśmy drogą na południe, po czym
skręciliśmy na wschód drogą wzdłuż łąk. Minęliśmy ciekawą kopalnię piasku,
znacznie większą obszarowo niż ta która istniała w Słupsku, a nadto nadal czynną.
Mimo zapowiedzi w mediach, pogoda była piękna, wręcz letnia, dlatego też wędrówka
była przyjemna, tym bardziej, że wiosna rozkwitła w całej krasie, a drzewa i
krzewy zakwitły białymi pąkami. Wkrótce doszliśmy w pobliże rezerwatu łąkowego
"Beka", niestety, nie mieliśmy czasu by go zwiedzać, ale mogliśmy przynajmniej
obejrzeć go z oddali i zapoznać się z jego historią zapisaną na tablicy
informacyjnej. Następną miejscowością na trasie było Osłonino z bardzo ciekawym
spichlerzem oraz dworkiem, nie zatrzymywaliśmy się tam, lecz podążyliśmy od razu
2-kilometrową "aleją lipową" do Rzucewa. Tam nastąpił dłuższy odpoczynek nad
brzegiem Zatoki Puckiej, gdzie przy posiłku wspominaliśmy przygody rajdowe. W
Rzucewie obejrzeliśmy zabytkowy pałac zwany "zamkiem Jana III Sobieskiego", oraz
rekonstrukcję osady łowców fok. Szlak odtąd biegł brzegiem zatoki, w odróżnieniu
od plaż w okolicach Ustki czy Łeby, tamtejsza "plaża" była wąska, a przy tym
więcej na niej było kamieni i torfu niż piasku. Atrakcją za to były klify z
gniazdami jaskółek-brzegówek, stada łabędzi na zatoce oraz inne ciekawe ptactwo,
m.in. Marcel z Mecenasem przez lornetkę zobaczyli parę rzadkich i pięknych kaczek
ohar. Po przejściu kilku kilometrów szlak dochodząc do Pucka "wspiął" się na górę
klifu i biegł ścieżką, wkrótce znaleźliśmy się na terenie mariny, gdzie w tawernie
na pomoście zasiedliśmy na zasłużony odpoczynek. Był smażony dorsz i chłodne piwo.
Pożegnaliśmy się z Jurkiem, bowiem musiał już wracać do Redy, a następnie, nie
śpiesząc się obejrzeliśmy marinę, port, zabytkową farę, miejsce po zamku oraz rynek,
na którym rzeźba lwa bardzo ucieszyła Krzyśka uwielbiającego koty- czy to małe czy
duże. Po dojściu na teren dworca PKS okazało się, że zamiast do Redy możemy pojechać
do Wejherowa, gdyż mieliśmy lada chwila autobus. Jak się okazało zafundowaliśmy
sobie małą wycieczkę krajoznawczą gdyż autobus zajeżdżał do pobocznych miejscowości
m.in. do Mechowa, znanego ze słynnych "grot mechowskich". Po drodze mijaliśmy też
lasy piaśnickie, miejsce straceń ludności polskiej w czasie II wojny św. W Wejherowie
okazało się z kolei, że nie musimy czekać półtorej godziny na pociąg SKM, gdyż od
razu mieliśmy pośpieszny TLK do Słupska, odjeżdżający o godzinie 15.31. W Słupsku
zaszliśmy do sklepu po zakupy i by chwilę pogwarzyć z Brygidą o pięknie Afryki,
tym bardziej, że Marcel miał zdjęcia okazałych okazów tamtejszej fauny. Mecenas
poszedł do domu, ale Marcel i Krzysiek umówili się z Liderem Klubu Sewerynem (który
nie mógł z nami rano jechać gdyż nastawiał aparaturę do produkcji napojów) by w
plenerze omówić sprawy turystyki pieszej oraz uświetnić zdanie egzaminu
przodownickiego przez Krzyśka (co nastąpiło w minionym tygodniu, a zdał go razem z
Arnoldem). Krzysiek przypomniał też o konieczności zebrań zarządu i protokołów, co
odbędzie się na rajdzie "Wydma" w Izbicy..