Data: 19.04.2014r
Trasa: Słupsk(zamek)- Krępa- Kobylnica- Bierkowo- Słupsk 25 km
Prowadzący trasę: KrzysztoF Łukowiec
Liczba uczestników: 4
W przedświąteczną sobotę wszyscy z reguły są zajęci zakupami i porządkami, dlatego
też zastanawialiśmy się,czy w ogóle w takim czasie organizować wędrówkę. Dzięki
jednak ambicji błyskotliwego Lidera Klubu Seweryna, jak również sprzyjającej pogody,
organizacji wycieczki podjął się czołowy piechur klubu-Krzysiek. Zaplanował on
trasę do Krępy a stamtąd w zależności od czasu i ochoty miała być podjęta decyzja
czy wracamy czy idziemy dalej. Około godziny 10-ej na placu pod zamkiem Książąt
Pomorskich w Słupsku zebrała się czwórka uczestników- Krzysiek, Marcel, Mecenas oraz
Arnold. Zabrakło niestety inicjatora wędrówki-Seweryna gdyż nie dostał zwolnienia z
pracy. Wycieczka była zapowiadana jako wiosenny spacer a faktycznie stała się letnim
rajdem, bowiem temperatura była jak w lipcu, a trasa dłuższa niż w pierwotnych
założeniach. Pierwszy etap trasy do mostku w Krępie, choć szlak był wszystkim
doskonale znany, był bardzo przyjemny, jako iż wiosna rozkwitła w całej swej pełni,
można było radować się widokiem świeżej zieleni i śpiewem ptaków. Wspominano rajd
rowerowo-pieszy po Ziemi Lęborskiej i Martina Smuggia z Rzymu, którego osobowość
zafascynowała uczestników tamtego rajdu. Postój urządziliśmy nad rzeczką Glaźną przy
mostku, gdzie przed wojną biegła linia Kolei Doliny Rzeki Słupi do Budowa.
Podzieliliśmy się jajkami i oblaliśmy zawczasu świąteczny poniedziałek. Po biesiadzie
udaliśmy się do Krępy by obejrzeć odrestaurowany cmentarz z ciekawym lapidarium a
także znajdujący się w lesie grób rodu von Krampe. Z tego miejsca zawróciliśmy do
mostku i zgodnie z sugestiami prowadzącego, Krzyśka powędrowaliśmy na zachód, do
Kobylnicy. Po drodze, na krótki czas zatrzymaliśmy się nad Słupią, wspominając spływ
kajakowy, gdzie nader dzielnie spisali się Hania z Kubą. W Kobylnicy należało uzupełnić
zapasy w miejscowej "Biedronce", tam też pożegnaliśmy Mecenasa, który musiał powrócić
do Słupska oraz Arnolda, po którego przyjechała rodzina. Pozostali, wytrawni piechurzy..
kierowani przez dysponującego niespożytą energią Krzyśka, dla którego zawsze kilometrów
jest za mało, powędrowali przez pola do Bierkowa, skąd dopiero powrócili do Słupska.
Z kolei jeszcze wcześniej Mecenas zapewnił, iż podejmie się opracowania kolejnego
corocznego klubowego rajdu pod nazwą "Klubowy Uroczysty Rajd Wiosenny Aktywistów"..