Data: 28.12.2013r
Trasa: Darłowo- niebieskim szlakiem- Zielnowo- Kowalewice- Radosław- Sławno 30 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 4
Niebieski szlak wiodący z Darłowa do Sławna jest opisany na mapach jako "Szlak
rezerwatów", ale w naszym klubie mówimy potocznie o "Szlaku Orłów", bowiem to
nasi klubowicze z Danielem na czele ów szlak znakowali, a także od początku
istnienia klubu, co roku, pod koniec grudnia, wędrujemy tą trasą. Wprawdzie
zarząd klubu rozważa przeniesienie terminu rajdu na miesiące wiosenne, ale
jeszcze teraz zgodnie z tradycją, rajd ten odbył się po świętach Bożego
Narodzenia, jako ostatnia klubowa wędrówka w 2013r. Na rajdzie pojawili się
wytrawni piechurzy- Marcel i Krzysiek ze Słupska oraz Piotr "Złoty But" z
Koszalina. Miłą niespodzianką było pojawienie się naszej uroczej koleżanki
z Koszalina- Luizy, również zapalonej turystki, której w tym roku obowiązki
zawodowe nie pozwalały na częste uczestnictwo w wędrówkach. Spośród stałych
uczestników klubowych rajdów nie było m.in.awizowanych wcześniej- Daniela (służba),
Mecenasa- (wędrował wraz z Anią i prezesem PTTK Zawiercie, Andrzejem Stróżeckim
po rezerwacie "Ruskie Góry" na Jurze), oraz Lidera Klubu- Seweryna (spotkanie
biznesowe z Irlandczykiem- Martinem Mc Smugginem).Od początku problemem rajdu
Darłowo- Sławno jest kwestia dojazdu, bowiem autobus ze Słupska wyjeżdża dopiero o
godz.11:00, więc powrót ma miejsce w godzinach wieczornych, a część trasy idzie
się w ciemności- stąd też plany zmiany terminu rajdu na wiosnę. W każdym razie
wymieniona wyżej czwórka klubowiczów wyruszyła raźno na szlak około godziny 12-ej
z Darłowa. Prowadzącym był Marcel, natomiast wielką energią i wytrzymałością
wykazywał się Piotr "Złoty But", nadawający odpowiednie tempo marszu. Było
pochmurno, ale aura bynajmniej nie zimowa, bowiem ani śladu śniegu, za to
gdzieniegdzie rozmiękłe błoto, utrudniające chodzenie. Szybko jednak "Orły" dotarły
do Zielnowa (wioski gdzie mieszkał Andrzej Lepper), a następnie do Kowalewic. Tam,
za neogotyckim kościołem, już przy zachodzie słońca, nastąpił postój na posiłek i
gawędy turystyczne, w których celował Piotr. Rozsądna Luiza pilnowała by "ancymony"
się za bardzo nie rozgadały, więc wkrótce padło hasło do dalszego marszu, i w
szarówce wieczoru doborowa klubowa czwórka dotarła do Starego Krakowa. Wieś ta
słynie z zabytkowego, szachulcowego gotyckiego kościoła z XV w. oraz...z przygody
Krzyśka na rajdzie kilka lat temu, gdy w poszukiwaniu wody zastukał do jednego z
domów i po tym "zastukaniu" był zwany "Iron Fist" ("Żelazna Pięść").. Wchodząc
następnie w kompleks tzw "Lasów Starokrakowskich" zapadł zmrok, więc trud
prowadzenia spadł w całości na Marcela, który wyśmienicie znał trasę, a nadto
dysponował latarką, więc mimo iż na szlaku pojawiały się nieprzewidziane przeszkody
(powalone drzewa, rozlewiska pod Radosławiem) bez problemu, choć już wolniejszym
tempem wędrowcy dotarli do szosy w Radosławiu, skąd już stosunkowo niedaleko było
do Sławna do którego dotarli ok godz.19.30. Problemy komunikacyjne sprawiły, że
Krzysiek i Marcel musieli poczekać aż do godziny 21-ej na pociąg do Słupska, podczas
gdy Luiza i Piotr wrócili do Koszalina autobusem. Mimo zmęczenia, tegoroczny rajd
został powszechnie uznany za wielce udany..