Data: 07.12.2013r
Trasa: Wołcza Wielka- Toczeń- Kamnica 8 km
Prowadzący trasę: Konrad Remelski
Liczba uczestników z Orłów: 5
Panujący od czwartku na Pomorzu huragan "Ksawery" skutecznie odstraszył wielu
piechurów, planujących sobotnią wędrówkę w okolicach Miastka, tym bardziej, że
i sobotni ranek nie wróżył poprawy pogody. Spośród stałych uczestników
klubowych wycieczek nie było tak wytrawnych piechurów jak Jurka z Redy oraz
Lidera Klubu Seweryna. Ten drugi akurat dogadywał kwestie rozpoczęcia
działalności gospodarczej z Brazylijczykiem-Martinem dos Transos Smuginho,
polegającej na pokazach tego co w mężczyżnie jest najcenniejsze. Za to, po
długiej przerwie spowodowanej m.in. pobytem w sanatorium pojawił się nasz
klubowy gitarzysta-Andrzej "Baran", poza nim na poranny pociąg do Miastka
stawili się- Marcel, Krzysiek, Marek z nieodłącznym termosem "kawy
penitencjarnej", oraz Mecenas, mimo iż poprzedniego wieczoru uczestniczył w
Kongresie Towarzystwa Odkrywców pod przewodnictwem prezesa- Tomasza Rosińskiego.
W Miastku czekał już na nas przed dworcem PKP, organizator rajdu- Konrad Remelski.
Udaliśmy się do centrum informacji turystycznej, gdzie zaczęli się zbierać
pozostali uczestnicy wędrówki. Marek i Mecenas, weterani wycieczek "Z Głosem
Pomorza w plener" z sentymentem wspominali czasy gdy wędrówki te gromadziły
nieraz i po 300 osób i więcej. Teraz niestety uczestników było jedynie około 30.
Ci, którzy nie przyjechali niech żałują, bo pogoda poprawiła się i zrobiło się
słonecznie. Wynajętym busem pojechaliśmy na miejsce startu do Wołczy Wielkiej.
Tam klubowicze "Orłów" udali się obejrzeć ciekawy kościół ewangelicki oraz stare
nagrobki na cmentarzu przykościelnym, po czym wspólnie z całą grupą poszli pod
bramę przy jeziorze Wołczyca, gdzie był początek szlaku. Nastąpiło uroczyste
otwarcie szlaku przez Konrada Remelskiego oraz córkę patrona- Bolesława
Tomaszczyka. Nadto Konrad powitał uczestników rajdu "chlebem i solą", a potem
udaliśmy się na szlak. Wiódł on najpierw między jeziorami-Kościelnym i Wołczyckim
a potem brzegiem jeziora Wołczyckiego. Następnie po przecięciu szosy do Sępolna
podążyliśmy przez las do miejscowości Toczeń, gdzie obejrzeliśmy nowo wybudowany
pałac. Z Tocznia już blisko było do wsi Kamnica, do której doszliśmy malowniczą
drogą w szpalerze starych drzew. Świeciło słońce a na polach leżał świeży śnieg,
widoki były zatem przepiękne. Trochę dokuczał wiatr, ale na to znalazła się rada
w postaci Markowej "kawy penitencjarnej", wielce rozgrzewającej i pokrzepiającej.
W Kamnicy obok zabytkowego spichlerza czekał już na nas bus, który zawiózł nas
na metę do Bobięcina. Tam w restauracji czekał na nas posiłek i gorąca herbata.
Konrad rozdał wszystkim uczestnikom rajdu okolicznościowe upominki i rozpoczęła
się biesiada, dorównująca zakończeniom rajdów po Ziemi Lęborskiej, prowadzonym
przez Krzysztofa Pruszaka i Jana Kiśluka. Po pokrzepieniu ciała i ducha, oraz
wspomnieniowych gawędach zostaliśmy odwiezieni do Miastka skąd około godziny
15-ej wróciliśmy pociągiem do Słupska. Po drodze omawialiśmy plany wędrówki na
przyszły tydzień, zapowiadamy- na razie nieoficjalnie- noc w bunkrach Baterii
Bluchera w Ustce, gdzie mamy nadzieję przeżyć smak prawdziwej przygody. Lojalnie
uprzedzamy, że jest to propozycja jedynie dla wytrawnych i odpornych na trudy
turystów..