Data: 30.11.2013r
Trasa: Kruszyna- Żelki- Żelkówko- Łysomiczki- trasą dawnej Kolei Doliny Słupi-
Skarszów Dolny- Dębnica Kaszubska 18 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5
Prognoza pogody na ten dzień nie była optymistyczna, gdyż nad Polskę nadciągnął
front niżowy i całą noc padał deszcz, na szczęście w sobotę rano nieco się
rozpogodziło i mimo, że na trasie nie uświadczyliśmy słońca, to przynajmniej-
poza krótkimi chwilami- nie padało. Na zbiórce pod dworcem PKP stawili się-
Marcel, Mecenas, Lider Klubu Seweryn, Maryla oraz Jurek z Redy. O godzinie 8.15
wyjechaliśmy autobusem Nord Expresu relacji Słupsk-Trzebielino, którym
dojechaliśmy do Kruszyny. Tam skręciliśmy na drogę do wsi Żelki, wprawdzie była
to biegnąca wśród pól szosa asfaltowa, ale wąska i mało uczęszczana, nadto w
większości wiodąca w szpalerze starych drzew, tak, że nikt nie narzekał, tym
bardziej, że nie dokuczał wiatr i jak na tą porę roku było dość ciepło. W Żelkach
obejrzeliśmy zabytkowy dwór, wprawdzie opuszczony i zaniedbany, ale ciekawy i
malowniczy. Wędrówkę jak zwykle urozmaicał nam Seweryn ciekawymi i uczonymi
opowiastkami m.in o spadkach i dziedziczeniu składek ZUS. Należy też wspomnieć,
iż jeszcze na przystanku w Słupsku nasz ofiarny i zawsze chętny do poświęceń
kolega Seweryn udzielił pomocy będącemu w wielkiej potrzebie mężczyżnie, któremu
zakupił w pobliskim sklepie leczniczy klin, a któremu ekspedientka nie chciała
sprzedać. Słuchając opowieści Lidera, szybko doszliśmy do Żelkówka, gdzie naszą
uwagę zwrócił kościół, choć nowy to w stylu pseudoryglowym, a także zabytkowe
chałupy. Z Żelkówka nasza droga skręcała w las, zeszliśmy z asfaltu i dalej
szliśmy szlakiem Pierścienia Gryfitów. Mijaliśmy urokliwe potoki, strumienie i
torfowiska, które uwieczniał na zdjęciach Mecenas, "zarażony" pasją do bagien
przez przebywającą aktualnie w Niemczech (Altherrdorf in Emsland) Ewę- "Bagienną
Wiedźmę". Tempo marszu nie było zatem zbyt szybkie, ale i tak już ok godzinie
11-ej dotarliśmy do Łysomiczek, gdzie urządziliśmy dłuższy postój pod wiatą na
łące nadrzecznej przy nadleśnictwie Leśny Dwór. Mecenas wystawił napitek "chłopski",
zaś Marcel- zestaw turystyczny w postaci pulpetów podgrzewanych na kostkach paliwa
(wszystko znajdowało się w jednym opakowaniu).Smakowity zapach gotującej się
potrawy przyciągnął włóczącego się po łące jamnika, który najpierw nas oszczekał,
ale poczęstowany chlebem ze smalcem, został z nami do końca biesiady. Do odjazdu
autobusu z Dębnicy pozostało jeszcze około 3 godzin, dlatego też postanowiliśmy
przedłużyć trasę- na propozycję Mecenasa, na skraju Dębnicy skręciliśmy na zachód
na ścieżkę biegnącą do dawnym nasypie Kolei Doliny Słupi relacji Stolp-Budow
(Słupsk-Budowo). Trzeba było wzmocnić tempo marszu dlatego też prowadzenie przejął
Piechur Roku 2013- Jurek z Redy, który energicznie poprowadził grupę aż do dawnego
wiaduktu nad Skotawą k Skarszowa. Tam zatrzymaliśmy się na krótko, w celu wykonania
zdjęć,tym bardziej, że poza klubowym fotografem-Marcelem była z nami też Maryla,
która zawsze dokumentuje atracje przyrodnicze zwiedzanych zakątków. Z dawnego nasypu
skręciliśmy na północ do Skarszowa Dolnego i zawróciliśmy znanym już wszystkim żółtym
szlakiem do Dębnicy Kaszubskiej, przechodząc koło niewielkiej elektrowni wodnej.
Dalej szlak wíódł starodrzewiem wzdłuż kanałów, widoki były ciekawe, ale musieliśmy
się śpieszyć na autobus. W międzyczasie zadzwonił do nas Darek Olewniczak z Maszewa,
legenda turystyki lęborskiej, nadal rehabilitujący się po chorobie, ale tęskniący
za rajdami i wędrówkami w gronie przyjaciół. Życzyliśmy mu rychłego powrotu do
zdrowia, zalecając kuracje lecznicze u doktora Jana Kiśluka, o skuteczności których
niejeden z nas się przekonał. Około godziny 14-ej doszliśmy do Dębnicy, skąd
autobusem powróciliśmy do Słupska.