Data: 16.11.2013r
Trasa: Garczegorze skrzyżowanie- Obliwice- czerwonym szlakiem Nordic Walking-
Wilkowo- Obliwice 12 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Pruszak
Liczba uczestników z Orłów: 5
Uczestnicząc kilka tygodni temu w wędrówce po trasie Nordic Walking "Parkiem
Wrzosowym" zostaliśmy zaproszeni przez dyrektora GOK w Nowej Wsi Lęborskiej-
Krzysztofa Pruszaka na listopadowy rajd w okolicach Obliwic z okazji "światowego
dnia marszu bez rywalizacji". Ideą tego rajdu była wędrówka czerwonym szlakiem
Nordic Walking ale tym razem bez rywalizacji sportowej i liczenia punktów.
Ponieważ klubowicze "Orłów" nie traktują turystyki jako wyczynu sportowego,
lecz jako możliwość poznania ciekawych zakątków, zdecydowaliśmy się przyjąć
zaproszenie i uczestniczyć w tym rajdzie. Mimo zdecydowanie złej pogody- cały
dzień padało i wiał zimny wiatr (czyli podobnie jak tydzień temu w Swołowie)-
kilkoro klubowiczów i stałych sympatyków stawiło się w Obliwicach. Marcel i
Mecenas przed godziną 8 przyjechali do Lęborka pociągiem SKM, za chwilę dołączył
do nich Jurek, który dojechał z Redy. W trójkę wsiedliśmy do busa jadącego do
Łeby, i po niedługiej jeździe wysiedliśmy na przystanku Garczegorze skrzyżowanie,
koło stacji benzynowej, skąd do samej wsi było jeszcze ponad kilometr. W
Garczegorzu dokonaliśmy zakupów w miejscowym sklepie i na wniosek Mecenasa, aby
nie dublować trasy którą przeszliśmy we wrześniu, postanowiliśmy skierować się
szosą na północ, w stronę Łebienia. Okazało się to niezbyt fortunnym pomysłem,
jako iż na odkrytym terenie bardziej niż w lesie dokuczał silny wiatr i deszcz.
Na szczęście po przejściu kilku kilometrów skręciliśmy w leśną drogę wiodącą na
wschód do Obliwic. Każdy z nas zmarzł, a więc czym prędzej udaliśmy się do
świetlicy w Obliwicach, gdzie grzaliśmy się przy kominku. Zostaliśmy też
poczęstowani gorącą herbatą. Stopniowo zaczęli się pojawiać kolejni uczestnicy
rajdu. Dojechała też Teresa oraz Wandzia z Rzuszcza, ta zapowiedziała, że zamiast
gęsiną, od dziś będzie częstować "indyczyną", bo zmienia profil hodowli. Teresa z
kolei przywiozła pokaźny termos z legendarną "kawą penitencjarną", którą wnet się
pokrzepiliśmy. Spotkaliśmy też wielu znajomych z turystycznych szlaków jak
Maurycego z Bożeną, czy Tadka Salamona. Po zbiórce uczestników imprezę otworzył
organizator- dyrektor Pruszak wraz ze starostą i burmistrzem Lęborka. Uczestnicy
zostali też obdarowani pamiątkowymi czapkami Mikołajowymi. Z naszego klubu otrzymali
je Teresa i Mecenas, ale żałowaliśmy, że nie było z nami Lidera Klubu- Seweryna,
gdyż jemu najbardziej by pasowała. On jednak dziś miał spotkanie z mnichem z Rzymu-
Marcjanem Smugianem, podczas którego dyskutowano o sensie bytu i sposobie na doczesne
życie. O godzinie 11-ej wyruszyliśmy na 8,2 kilometrową trasę czerwonym szlakiem
Nordic Walking, przeszliśmy obok starego cmentarza, minęliśmy małe jeziorko leśne,
ponownie weszliśmy na skraj Obliwic przy dawnej stacji kolejowej, po czym leśną drogą
dotarliśmy do znanego już nam Wilkowa, słynącego z autobusu, który wiózł młodzież
szkolną do Lęborka, skąd po około półgodzinie mieli pociąg SKM do Słupska. Mimo
pogody wszyscy byli zadowoleni z rajdu, może poza Tadkiem który w trakcie trasy
dał Mecenasowi na przechowanie swój napój urodzinowy, a potem zapomniał jego zabrać,
pewno mu potem było smutno, ale zrewanżujemy mu się na klubowej rocznicy, która już
za tydzień..