Data: 09.11.2013r
Trasa: Słupsk- książęcym traktem- Zębowo- Gać- Swołowo- Bruskowo Małe- Bierkowo-
Słupsk 25 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 5
Już po raz kolejny klubowicze "Orłów" wybrali się do Swołowa, tym razem na Święto
Gęsi, które zawsze odbywa się na początku listopada. Ostatnio, wybierając się na
imprezy do Swołowa staraliśmy się urozmaicać trasy i szliśmy m.in od Sycewic czy
Krzemienicy. Tym razem postanowiliśmy powrócić na "stary szlak”, wiodący tzw
"książęcym traktem" ze Słupska do Zębowa. Na starcie o godzinie 9:00 na pętli
autobusowej przy ul. Dmowskiego stawili się- Marcel, Mecenas, Krzysiek z wiaderkiem,
Lider Klubu Seweryn oraz Jurek z Redy. Nie liczyliśmy na większą frekwencję, bo i
pogoda nie zachęcała do wędrówek. Po słonecznym piątku, w sobotę było pochmurno i
deszczowo. Trakt był rozmiękły i pokryty kałużami. Na szczęście Jurek znalazł
boczną, wygodną do marszu ścieżkę. Z uwagi na padający deszcz szliśmy szybkim
krokiem, tempo nadawali Jurek z Mecenasem, zaś Lider Klubu Seweryn wygłaszał naukowe
pogawędki. Marsz był szybki i szybko też wiaderko Krzyśka stawało się puste. Pierwszy
odpoczynek nastąpił dopiero w Zębowie pod kościołem, gdzie Marcel uwiecznił całą
grupę na zdjęciu. Z Zębowa podążyliśmy szosą do miejscowości Gać, gdzie zatrzymaliśmy
się na dłuższą posiadówkę pod sklepem gdzie były ławki i daszek. Uzupełniliśmy zapasy
i wyruszyliśmy do Swołowa. Tam spędziliśmy czas na terenie muzealnej zagrody Albrechta,
degustując potrawy z gęsi i inne regionalne przysmaki. Spośród wielu potraw można
wyróżnić brukwiankę na gęsinie, pieczone półgęski, faszerowane szyjki, omastę, gęsi
smalec, kartacze z gęsiną i wiele innych. Zaopatrzyliśmy się też w miody i nalewki.
Najbardziej wszystkich ucieszyła nalewka "brymuszka pomorska" zakupiona u Maćka z
Bierkowa. Liczyliśmy bardzo na przyjazd naszej klubowiczki Beaty, która była stałym
uczestnikiem imprez w Swołowie, lecz ona akurat musiała stawić się do dentysty, na
zabieg rozwiercania dziury grubym wiertłem. Dlatego też stopniowo zaczęliśmy się
rozchodzić. Pierwszy odjechał autobusem Jurek, bo śpieszył się na pociąg, Mecenas
zabrał się samochodem ze znajomym, zaś zapaleni i niestrudzeni piechurzy- Marcel,
Krzysiek i Seweryn poszli piechotą do Słupska. Nie musieli się już śpieszyć więc
często zatrzymywali się po drodze, aby podziwiać piękno przyrody w czym celował
zwłaszcza klubowy przyrodnik i miłośnik zwierząt- Krzysiek. Po pewnym czasie musieli
jednak przyspieszyć aby zdążyć przed nocą, bo w listopadzie dni są krótkie. W Słupsku
Marcel i Seweryn udali się do domów, a Krzysiek na warsztaty plenerowe "Wleklak 2013"..