Data: 27.07.2013r
Trasa: Gardna Wielka- czarnym szlakiem- Gardnieńskie Łąki- jez. Dołgie Małe-
jez. Dołgie Wielkie- zielonym szlakiem- brzegiem morza- Rowy 18 km
Prowadzący : Seweryn Dzik
Liczba uczestników: 4
Zgodnie z planem wakacyjnych wędrówek klubowych- a także ze względu na piękną,
słoneczną pogodę-dzisiejsza trasa wędrówki biegła w części brzegiem morza
dzięki czemu można było zakosztować morskiej kąpieli. Wcześniej jednak
zwiedzaliśmy ciekawe zakątki Słowińskiego Parku Narodowego, w szczególności
jeziora. O godzinie 8.50 autobusem Nordexpressu ze Słupska wyjechali- prowadzący:
Lider Klubu Seweryn, Marcel, Mecenas oraz legenda klubu Krzysiek, wszyscy
stanowiący kadrę wytrawnych wędrowców. Start miał miejsce w Gardnie Wielkiej
skąd czarnym szlakiem wzdłuż jez.Gardno podążyliśmy na północ. Panował upał,
dokuczający zwłaszcza na odkrytej przestrzeni, więc ochładzając się zmrożoną
coca-colą z "wkładem penitencjarnym" szybkim marszem doszliśmy w okolice Łąk
Gardnieńskich nad tzw Zatoką Północną. Zeszliśmy tam z czarnego szlaku aby
dotrzeć do pomostu widokowego, jak się okazało pomost znaleźliśmy ale.. nie miał
on schodów, więc nawet taki wysportowany gimnastyk jak Seweryn nie ośmielił się
na niego wdrapywać. Po przejściu przez łan trzcin, powróciliśmy na szlak i
wkrótce z ulgą zagłębiliśmy się w chłód lasu. Seweryn wygłosił ciekawą pogadankę
o strzelectwie oraz o zasięgu broni, zapraszając na zawody organizowane przez
znakomitego myśliwego- Marta Smooga z Transalaski. Nad jeziorem Dołgie Małe
urządziliśmy dłuższy postój na odpoczynek i posiłek, w trakcie którego Krzysiek
integrował się z naturą, dumnie prezentując swoją nową fryzurę (a raczej brak
takowej). Następnie odwiedziliśmy brzegi jeziora Dołgie Wielkie z licznymi śladami
działalności bobrów, zawróciliśmy tą samą drogą by wejść na zielony szlak, który
doprowadził nas do morza. Po trudach wędrówki wszyscy radośnie skorzystaliśmy z
relaksu w zimnych falach morza, baraszkując niczym sztubacy. Pośród szumu morza i
poświstu wiatru donośnie zabrzmiał głos Krzyśka śpiewającego "Balladę o łysym
żeglarzu Wleklaku" w rytmie muzyki "shanties".. W tym czasie ze Słupska do Rowów
wyruszyła rowerowa grupa klubowiczów w składzie- honorowy prezes Daniel, Tomek
oraz Michał na dwudniowy rajd. Nie doszło jednak do ich spotkania z grupą pieszą
bo z uwagi na godzinę energiczny Seweryn zarządził wymarsz i idąc już cały czas
plażą podążyliśmy w stronę Rowów. Mecenas rwał ostrym tempem do przodu, tak jakby
na mecie mieli oczekiwać na niego Janek Kiśluk oraz Marek z regionalnymi specjałami
wileńskimi, przedtem jednak wypożyczył Sewerynowi lornetkę, bowiem najpiękniejsze
i najbardziej fascynujące morskie pejzaże są właśnie kilka kilometrów na wschód od
Rowów, więc pozostawiając kolegów na tej kontemplacji jako pierwszy znalazł się na
przystanku PKS w Rowach, gdzie napotkał naszą klubowiczkę Halinkę z którą wspólnie
powrócił do Słupska. Reszta grupy ponownie skorzystała z morskiej kąpieli i do
Słupska powróciła znacznie później...