Data: 01.06.2013r
Trasa: Maszewo (zwiedzanie)- przejazd samochodem- Karwica- łąka storczykowa-
łęg olszowy w dolinie Unieszynki- ruiny dworku- rezerwat przyrody
"Karwickie Źródliska"- Karwica 5 km
Prowadząca trasę: Ewa Boneicka
Ilość uczestników: 5
Sobota powitała nas chmurami i deszczem, więc perspektywa brodzenia po torfowiskach i
to jeszcze w ulewnym deszczu odstraszyła potencjalnych wędrowców, tak, że w wycieczce
brało udział tylko 5 osób- prowadząca Ewa, Romka, Ania z klubu turystycznego "Ostańce"
z Zawiercia, jedynak z klubu"Orły"- Mecenas, oraz legenda turystyki lęborskiej i pasjonat
historii- Darek Olewniczak z Maszewa. Właśnie on, zanim wyruszyliśmy na torfowiska,
oprowadził grupę po Maszewie, przedstawiając historię miejscowości i pokazując ciekawe
obiekty. Zwiedziliśmy m.in. kościół, stary cmentarz i dawny dworzec. Następnie Darek
podwiózł nas pod stanicę w Karwicy (niestety już nader zdewastowaną), skąd po założeniu
gumowców wyruszyliśmy na trasę. Jedynie Mecenas nie miał gumowców, uznając, że wystarczą
krótkie spodenki i sandały, za co spotkały go niemiłe przygody z komarami, pokrzywami oraz
lodowatą wodą w strumieniach. Wędrówkę rozpoczęliśmy tam gdzie kończyliśmy rajd w ubiegłym
roku tj. na wilgotnej łące storczykowej koło Karwicy, gdzie wnet Ewa odszukała kwitnące
okazy storczyka kukułki. Po przejściu łąki rozpoczęły się tytułowe ekstrema, czyli
zabagniona dolina Unieszynki, gdzie nieraz grzężliśmy po kolana w błocie. Mozolnie
forsowaliśmy teren aż doszliśmy do ruin dawnego poniemieckiego dworku, skąd na przełaj
przez kwitnące łąki podążyliśmy do rezerwatu przyrody "Karwickie Źródliska", które
przeszliśmy ścieżką przyrodniczą. W międzyczasie rozwiały się chmury i wstało słońce.
Wędrując przez chaszcze, wspinając się na wzgórza, a nawet idąc korytem leśnego strumienia
w końcu wydostaliśmy się na polną drogę, którą doszliśmy z powrotem do miejsca startu koło
dawnej szkoły i stanicy. Mimo zmęczenia postanowiliśmy jeszcze pojechać do Oskowa by
zobaczyć przydrożny "głaz pocztyliona" oraz przenoszony z Małoszyc "obóz rzymski" z
budowanym drewnianym koniem trojańskim. Następnie Darek odwiózł grupę do Lęborka, gdzie Ewa,
Mecenas i Ania udali się do znanego nam"Effendiego" (Taha Kikhia) u którego w barze spożyli
obiad.