Data: 11.05.2013r
Trasa: Kawcze PKP- rzeka Studnica- czarnym szlakiem- doliną Studnicy- Węgorzynko-
Miastko 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Ilość uczestników: 4
W tym tygodniu postanowiliśmy kontynuować wędrówkę po rozpoczętej w kwietniu
trasie "Doliną rzeki Studnicy", tym razem od Kawcza, gdzie ostatnio kończyliśmy
rajd, do Miastka. Mimo pesymistycznych zapowiedzi w prognozie pogody dzień okazał
się ciepły i słoneczny. Rano, na zbiórce przy dworcu PKP w Słupsku, stawili się-
Mecenas jako prowadzący, Lider Klubu- Seweryn, Luiza z Koszalina oraz ostatnio
stały uczestnik naszych wędrówek- Jurek z Redy. Wyjątkowo zabrakło stałego
uczestnika- Marcela, który musiał zająć się opracowaniem projektu kompleksowego
znakowania szlaków turystycznych w regionie słupskim. Z drugiej strony cieszyła
obecność Luizy, która wreszcie- po raz pierwszy w tym roku- mogła tak ustawić
dyżury w szpitalu, by móc uczestniczyć w wędrówce. Do Kawcza przyjechaliśmy przed
godziną 9:00 i po zakupach w miejscowym sklepie wyruszyliśmy w stronę rzeki Studnicy
mijając znany już nam z poprzedniej wędrówki tym szlakiem punkt czerpania wody. Za
rzeką Studnicą skręciliśmy w prawo na południe, podziwiając piękne krajobrazy, z
jednej strony mając "bieszczadzkie" wzniesienia, a z drugiej podmokłą dolinę rzeki
Studnicy z mieszanym lasem,podmokłymi łąkami i rozlewiskami. Tak doszliśmy do
miejsca po dawnych zabudowaniach w pobliżu wsi Okunino, po których pozostały jedynie
fundamenty oraz stare drzewa owocowe. Od tamtego miejsca szlak stał się mylny,
staraliśmy się "utrzymać kierunek" i wędrować na południe, zaś na skrzyżowaniach
kierować się w stronę rzeki Studnicy, tym niemniej zgubiliśmy- nader rzadko
wyznakowane- znaki szlaku co spowodowało, że nie znaleźliśmy kładki przez Studnicę
i tym samym nie mogliśmy dojść do- planowanej wcześniej do zwiedzenia- miejscowości
Łodzierz. Wędrowaliśmy zatem "na azymut" przez las, oddalając się jednak, jak się
okazało, od rzeki Studnicy, co w konsekwencji doprowadziło do wyjścia na szosę Słupsk-
Miastko, więc szybko zmodyfikowaliśmy pierwotne plany i postanowiliśmy dojść do
Miastka od północnego wschodu, zatem po dojściu do wybudowań osady Węgorzynko, drogą
skrajem lasu doszliśmy do drogi wiodącej trasą dawnej linii kolejowej Miastko-Bytów,
gdzie nad pobliskim stawem wysłuchaliśmy żabiego koncertu. W międzyczasie klubowy
ekspert Seweryn wygłosił wykład z zakresu medycyny, ze szczególnym uwzględnieniem
przydatności zabiegu tzw. "enemy" dla zdrowia turystów. Przy okazji Luiza na ręce
Mecenasa wręczyła specyfik o nazwie "Rectanal", dla praktycznego zastosowania na
wędrówkach klubowych. Wkrótce doszliśmy do Miastka, po drodze obejrzeliśmy dawny
młyn, kościół oraz samolot MiG 17 Mirosława Hermaszewskiego. Zatrzymaliśmy się w
barze "Zatoka" na obiad oraz łyk chłodnego piwa, po czym podążyliśmy na dworzec PKP
na pociąg odjeżdżający z Miastka o godzinie 14.53. Po przyjeżdzie spędziliśmy jeszcze
wspólnie czas przy dworcu do czasu odjazdu Luizy i Jurka, umawiając się na przyszłe
wędrówki...