Data: 20.04.2013r
Trasa: Ciecholub PKP- Darnowo- leśniczówka Węgorzyno- czarnym szlakiem-
Kawcze 14 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Ilość uczestników: 4
Rok temu wędrowaliśmy z Kawcza do Ciecholubia, lecz wtedy zależało nam na zwiedzeniu
okolicznych miejscowości i znajdujących się w nich zabytków, byliśmy wówczas m.in. w
Świerznie, Białej i Przytocku. Tym razem postanowiliśmy wędrować przez lasy,
wyznakowanym czarnym szlakiem "Doliny Wieprzy i Studnicy". Na poranny szynobus,
odjeżdżający ze Słupska o 7.40 stawili się Marcel, Mecenas i Margota oraz Jurek z Redy.
Przed 9:00 wysiedliśmy na stacji Ciecholub i podążyliśmy podrzędną szosą asfaltową na
wschód. Wkrótce przeszliśmy przez most na Studnicy oraz obejrzeliśmy interesujące
zabudowania elektrowni wodnej, wykonane z tzw. "pruskiego muru", które nader malowniczo
prezentowały się w promieniach słońca na tle wody. Po przejściu około 2 km dotarliśmy
do niewielkiej wsi Darnowo, skąd skręciliśmy na południe, kierując się na przysiółek
Węgorzyno, skąd wędrowaliśmy szeroką, leśną drogą przez sosnowe lasy. GPS prowadził nas
prostą drogą do Kawcza, ale z uwagi na monotonię trasy w pewnym miejscu odbiliśmy z
drogi na zachód, aby dotrzeć do czarnego szlaku i leśniczówki Węgorzyno koło Przytocka.
Budynek leśniczówki cechował się ciekawą architekturą i był położony nad leśnym stawem,
postanowiliśmy zatem niedaleko urządzić popas, w celu odpoczynku i spożycia posiłku.
Mecenas częstował wędzonym schabem od Marka oraz oscypkami, co przywołało wspomnienie
nieobecnego dziś Lidera Klubu- Seweryna, który musiał uczestniczyć w spotkaniu
biznesowym z Rosjaninem-Martinem Transewiczem Smugiewem, odnośnie importu słonych serów
z Włoch. Po dłuższym odpoczynku wyruszyliśmy dalej na południe, orientując się wg mapy
i GPS Jurka odnaleźliśmy czarny szlak który wiódł urozmaiconym terenem, przypominającym
chwilami Bieszczady- przechodziliśmy bowiem przez górki, jary, wąwozy i leśne strumienie.
Dobrym pomysłem prowadzącego- Marcela było wydłużenie trasy i odbicie ze szlaku w stronę
elektrowni wodnej Kawcze. Była ona niewielka ale urokliwa, tak, że zatrzymaliśmy się
tam na dłuższą chwilę w celu wykonania pamiątkowych zdjęć. Następnie, dochodząc już do
Kawcza, ponownie skręciliśmy nad rzekę Studnicę, gdzie posiedzieliśmy na łące w pobliżu
urządzeń hydrotechnicznych, obserwując pływające żaby i oznaki budzącej się wiosny.
Ciekawość naszą wzbudziło nietypowe oznaczenie "punktu czerpania wody" co zainspirowało
nas do pokrzepienia się napojami. Zwłaszcza w oczekiwaniu na pociąg w Kawczu, w barze
"Romans" bardzo wszystkim smakowało chłodne piwo, zjedliśmy tam również ciepły posiłek.
O godz.15.04 wsiedliśmy do szynobusu, którym wróciliśmy do Słupska. Po drodze, z okien
pociągu, obserwowaliśmy stada saren oraz odbieraliśmy telefony od stęsknionych za wędrówkami,
a nieobecnych dziś klubowiczów- Marka i Andrzeja, z których zwłaszcza ten drugi był bardzo
nieszczęśliwy, że musiał pozostać w domu, ale obiecaliśmy mu, że za tydzień w gronie
przyjaciół rozwiejemy jego smutki.