Data: 06-07.04.2013r
Trasa autokarowo-piesza:
6 kwietnia: Lębork- Wilkowo- Zdrzewno -Roszczyce-Sarbsk-
Szczenurze (autobusem) Szczenurze- Nowęcin- Łeba (pieszo)
7 kwietnia: Łeba- brzegiem morza na wschód- rezerwat "Mierzeja Sarbska"-
niebieskim szlakiem- Łeba 10km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk
Ilość uczestników z "Orłów": 7
Jak co roku, na zaproszenie kolegów z lęborskiego "Kahel Klubu", klubowicze "Orłów"
razem z klubem "Bąbelki" z Gdańska, uczestniczyli w wiosennym rajdzie rowerowo-pieszym
pod nazwą "Rozpoczęcie Sezonu Rowerowego", przy czym o ile "Bąbelki" faktycznie wybrały
się na rowery, to "Orły" wspólnie z "Kahel Klubem" obsadziły trasę pieszą. Trasa ta
skupiła "kwiat" lęborskich turystów w postaci chociażby Tadka, Maurycego, Ryśka "Chucka
Norrisa", Darka Olewniczaka i Ewki Bonieckiej "Bagiennej Nimfy", zaś z klubu "Orły"
pojawił się "zastęp nieśmiertelnych" w osobach Marka, Marcela, Mecenasa i Andrzeja
"Barana", którym towarzyszyła Halinka i Teresa, zaś Daniel, jako aktualny prezes
"Bąbelków" uczestniczył w trasie rowerowej. Do Lęborka przyjechaliśmy pociągiem TLK
odjeżdżającym ze Słupska o 9.02, rychło dotarliśmy do Lęborka, a czas oczekiwania na
zbiórkę Mecenas poświęcił na pocieszanie Andrzeja, który bardzo tęsknił za Ulą, która
niestety nie mogła dziś z nami pojechać. Andrzej z kolei opisał nam piękno ziemi
warmińsko-mazurskiej oraz zabytki Olsztyna. Około godziny 11-ej nadjechał autobus, do
którego zabrali się uczestnicy trasy autokarowo-pieszej. Pierwszym postojem na trasie
było sławetne Wilkowo, gdzie po obejrzeniu największej na świecie deski i cegły oraz
najdłuższej hulajnogi wszyscy delektowali się miejscową "herbatą sołtysa". Następnym
przystankiem było Zdrzewno, gdzie oczywiście należało obejrzeć pałac oraz jedyny na tym
terenie wiatrak "holender". Największa atrakcja zaś czekała w Roszczycach, bowiem
mieliśmy możność zwiedzić krypty pod kościołem, i ujrzeć zmumifikowane zwłoki dawnych
właścicieli tych ziem. Głównym punktem programu wycieczki był jednak tzw. "Sea Park" w
Sarbsku, w tej miejscowości najpierw zwiedziliśmy zabytkowy kościół, a następnie ów
"morski park"- przed sezonem niewiele jeszcze było eksponatów poza mantą, białuchą i
żarłaczem białym, ale za to każdego zachwyciły pluskające w basenach kotiki i foki szare,
mogliśmy obejrzeć też ich karmienie. Było słonecznie i ciepło, natomiast z uwagi na
podmokły teren, trzeba było zmodyfikować trasę piechurów i zamiast z Sarbska, powędrować
do Łeby z miejscowości Szczenurze. Przed marszrutą spożyliśmy specjały przyrządzone przez
Marka, Teresę i Wandzię- swojski smalec, "giętą" i boczek, zaś wielki szacunek wzbudził
Andrzej, cytując z pamięci obszerne strofy z "Pana Tadeusza". Po przejściu około 3 km
dotarliśmy do Nowęcina, obejrzeliśmy tamtejszy "zameczek" po czym prowadzeni przez "Chucka
Norrisa" wzdłuż południowego brzegu jez. Sarbsko i kanału rzeki Łeby dotarliśmy na metę w
ośrodku "Zdrovotel" w Łebie. Po zakwaterowaniu i gawędach turystycznych pod przewodnictwem
Janka Kiśluka odbył się wspólny wieczorny wypad nad morze, na zachód słońca. Po
obiadokolacji nastąpiła nocna biesiada wspólnie z klubem"Bąbelki", w trakcie której Marcel
znalazł czas by nawiązać kontakt i pozdrowić nieobecnych członków klubu ze szczególnym
uwzględnieniem Seweryna, który uczestniczył w konferencji naukowej prof. Martina
Smuggensteina. Marcel, również naukowy pasjonat, postanowił zatem uczestniczyć w nocnych
warsztatach poświęconych torfowiskom regionu lęborskiego. Rankiem 7 kwietnia po śniadaniu
z "polskim kawiorem" (czyli kaszanką), Tadek powiódł grupę piechurów plażą na wschód, na
teren rezerwatu "Mierzeja Sarbska", w tym dniu pogoda się pogorszyła i wiał silny wiatr,
więc po pewnym czasie skręciliśmy do lasu i zawróciliśmy do Łeby niebieskim szlakiem.
Andrzej, Marcel i Mecenas zboczyli ze szlaku na brzeg jez. Sarbsko, gdzie spędzili pewien
czas, chłonąc nieśmiałe symptomy wiosny w postaci kluczy wędrownych gęsi.. Po dojściu do
ośrodka, nastąpił czas pożegnania, Tadek podwiózł nas na dworzec skąd busem dojechaliśmy
do Lęborka. Do pociągu mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc skorzystaliśmy z zaproszenia
znajomego Syryjczyka- Taha Naydat Kikhia z Latakii, który-wcześniej prowadząc punkty
gastronomiczne w Słupsku, Bytowie i Sierakowicach- tym razem otworzył w Lęborku cafeterię
"U Szejka". Sowicie się tam najedliśmy i żegnając się zawołaniem-"Allah Kerim !" (Bóg jest
szczodry) podążyliśmy na dworzec PKP, skąd powróciliśmy do Słupska pociągiem TLK, wcześniej
jednak mając czas na chwilę posiadówki w przydworcowym "MakBarze" i pogwarzeniu z
rowerzystami z "Bąbelków"...