Data: 02.02.2013r
Trasa: Wielka Wieś- Warblino- Główczyce 10 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Ilość uczestników: 12
W tym samym czasie w Kwidzynie odbywał się słynny zimowy rajd Oddziału
Gdańskiego PTTK- "Stolemy", na którym co roku licznie uczestniczyli klubowicze
Orłów, lecz obecnie, z uwagi na odległość i obowiązki zawodowe na tamten rajd
z klubu wybrali się tylko Daniel i Irek. Teresa z Markiem zorganizowali za to
ciekawą wędrówkę z okolicach Główczyc, tym razem w mało nam znanych południowych
stronach, na którą to wędrówkę zostali zaproszeni również członkowie zaprzyjaźnionego
"Kahel Klubu" z Lęborka. Pogoda była nieciekawa, odwilż, błoto i deszcz, lecz
nie odstraszyło to klubowiczów. Autobusem Nord Ekspresu o 9.05 ze Słupska
wyjechali- Marcel, Mecenas i Lider Klubu Seweryn, który w międzyczasie zdążył
wygłosić pogadankę prawniczą o roli protokolanta i prokuratora w polskim systemie
prawa karnego. Po przyjeździe na miejsce startu,w Wielkiej Wsi,czekali już
Teresa, Marek i Grzesiek, zaś wkrótce dojechali członkowie "Kahel Klubu" z
Tadkiem, Maurycym i Jankiem Kiślukiem na czele. Łącznie na trasie było nas 12
osób. W Wielkiej Wsi obejrzeliśmy zabytkowy, XVIII wieczny pałac rodu von
Mitzlaff, aktualnie remontowany, a następnie skierowaliśmy się na wschód, drogą
przez las, mijając po drodze pomnik na miejscu dawnego cmentarza, gdzie Teresa z
Wandą zapaliły znicze. Kilka razy na trasie urządzaliśmy postoje,na których
pokrzepialiśmy się legendarną "kawą penitencjarią" Teresy i Marka, a nadto
słuchaliśmy wykładów Tadka odnośnie ekosystemu leśnego. Zatrzymaliśmy się też nad
malowniczą, leśną rzeczką Kidzionówką, określaną na mapach jako Główczycki Strumyk,
a chwilę potem minęliśmy malownicze rozlewiska wodne pośród starego lasu. Po
przejściu kilku kilometrów dotarliśmy do niewielkiej miejscowości Warblino, gdzie
dołączył do nas Wojtek z Lęborka. Za Warblinem skręciliśmy na północ, minęliśmy
teren wiertni gazu łupkowego, planowaliśmy wędrować dalej drogą przez pola ale
przypominała ona Bagnisko więc niestety byliśmy zmuszeni ostatni odcinek trasy
przejść szosą. Wędrówkę umilał nam Janek góralskimi zaśpiewami oraz słodkimi
cukierkami, co uradowało zwłaszcza Seweryna, który miał już dość słonych potraw
kuchni włoskiej jakie jadał w Rzymie. Idąc szybkim marszem po godzinie dotarliśmy
do Główczyc, tam Grzesiek pokazał miłośnikom kolei- Mecenasowi i Maurycemu, dawny
wiadukt kolejowy na nieistniejącej od wojny linii Stolp- Zezenow (Słupsk-Cecenowo).
Finałowym akcentem wędrówki było ognisko na terenie hacjendy "U Benka" Teresy i Marka.
Były pieczone kiełbaski, wielki gar grochówki, słodkie orzechy i przysmaki jeszcze z
wesela Aśki, tak, że mimo padającego deszczu było miło i nie chciało się opuszczać
Główczyc. To co dobre szybko się jednak kończy, lęborczanie wkrótce odjechali samochodami
zaś słupszczanie (obdarowani słoikami z grochówką) autobusem o godz.14.39...