Data: 05.01.2013r
Trasa: Wytowno- dawnym nasypem kolejowym- Zapadłe-Wydma Orzechowska- czerwonym
szlakiem- Ustka 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Ilość uczestników: 10
Na pierwszą w tym roku wędrówkę zaplanowaliśmy w miarę krótką trasę mając
na uwadze porę roku oraz późny dojazd na start, aby więc nie chodzić po ciemku,
zdecydowaliśmy się powędrować do Ustki od miejscowości Wytowno, znaną z rajdów
rowerowych tzw. trasą zwiniętych torów biegnącą nasypem dawnej linii kolejowej
z Ustki do Smołdzina. Wyjazd ze Słupska autobusem PKS nastąpił dopiero o 11.20,
na zbiórkę na dworcu stawili się- Marcel, Seweryn, Mecenas, Marek oraz Andrzej
z Ulą. W Wytownie dołączyli do nich- legenda klubu Krzysiek z trójką kolegów,
wśród których był syn "usteckiego Indiana Jonesa"-Marcina Barnowskiego.
Obejrzeliśmy szachulcowy kościół, oraz- co stanowiło największą atrakcję-
opuszczony XVII wieczny dwór von Bandemerów, do którego przez wiele lat nie
było dostępu obecnie jednak z uwagi na zdewastowane ogrodzenie można było
dotrzeć do dworu i wykonać pamiątkowe zdjęcia. Spod dworu wyruszyliśmy na północ
i dochodząc do drogi na dawnej linii kolejowej skręciliśmy na zachód w stronę
Ustki. Choć były to pierwsze dni stycznia, nic nie wskazywało na zimową porę
roku, chwilami tylko na wodnych rozlewiskach można było zobaczyć resztki lodu,
a tak to w większości droga była błotnista, rozmiękła i pokryta kałużami.
Najtrudniej było na odcinku przed Zapadłem gdzie olbrzymie rozlewisko zagrodziło
dalsze przejście. Wprawdzie nieulękły Marek sforsował je niczym czołg, a w jego
ślady poszli Mecenas i Andrzej (po drodze łamiąc niestety klubową laskę) to
zmoczyli nogi, co widząc rozsądny Marcel poprowadził resztę grupy inną trasą.
Po takich przygodach należało urządzić dłuższą przerwę, która nastąpiła przy
wiatach w Zapadłem. Suszyliśmy się przy ognisku oraz pokrzepialiśmy się "kawą
penitencjarną" Marka oraz "kawą orzechową" Uli i Andrzeja. Bardzo wszystkim
smakowały też swojskie wędliny Markowego wyrobu. Po odpoczynku podążyliśmy na
Wydmę Orzechowską, planowaliśmy zatrzymać się tam w najwyższym punkcie na
platformie widokowej, ale niestety już jej nie było, z uwagi na przebudowę
drewnianych pomostów na pieszym szlaku, więc szybko zeszliśmy do Orzechowa skąd
planowaliśmy iść do Ustki plażą, ale z uwagi na sztormową pogodę i dochodzące
do klifów fale, (które rychło dopadły odważnego Andrzeja) musieliśmy zrezygnować
z tego pomysłu i pójść dalej czerwonym szlakiem. Do Ustki doszliśmy już w
zapadającym mroku, zmęczeni, ale w dobrym humorze wkrótce weszliśmy do autobusu,
którym powróciliśmy do Słupska.