Data: 08.12.2012r
Trasa: Wyszewo- jez.Wyszewskie- jez.Kąpielowe- jez.Debro- Manowo 10 km
Prowadzący trasę: Józef Tokarz, Marcin Kruszczyński
Ilość uczestników z Orłów: 3
Na dzień 8 grudnia mieliśmy do wyboru dwa rajdy "mikołajowe", większość
klubowiczów wybrała rajd lęborski prowadzony przez naszego przyjaciela Janka
Kiśluka, czemu nie należy się dziwić, bowiem gościnność kolegów z lęborskiego
PTTK rozeszła się już szerokim echem pośród turystycznej braci. A zatem rano
na SKM do Lęborka Mecenas odprowadził kolegów z klubu by samemu pojechać potem
pociągiem pośpiesznym do Koszalina. Tam już czekały autobusy oraz klubowicze w
osobach Luizy i Piotra "Złotego Buta", oraz grono znajomych z rajdów-prowadzący,
prezes Józef Tokarz z Marcinem Kruszczyńskim, Aldona i Zbyszek Szczepaniakowie
oraz wielu innych. Autobusy zawiozły nas do Wyszewa, gdzie najpierw zwiedziliśmy
neogotycki kościół z 1864 roku, wysłuchując przy okazji ciekawej pogadanki
księdza proboszcza. Następnie wyruszyliśmy na trasę wiodącą szeroką, leśną drogą
w kierunku zachodnim. Po ostatnich opadach śniegu krajobraz był prawdziwie zimowy,
pięknie prezentowały się drzewa pokryte śnieżnymi czapami, a wędrowało się bez
przeszkód, bowiem droga została przetarta. Na trasie mijaliśmy malownicze leśne
jeziorka- Wyszewskie i Kąpielowe, zaś dłuższy postój nastąpił przy największym z
nich-jeziorze Debro. Pozostawaliśmy w stałym kontakcie telefonicznym z
uczestnikami rajdu lęborskiego. Mecenas, jako prezes klubu zarządził karę dla
tych, którzy nie przyjechali do Koszalina, której Marek i inni gorliwie się
poddali, w dwójnasób albo po trzykroć. Największą pokutę zaś odbył ponoć Janek
Kiśluk.. Znad jeziora Debro wyszliśmy na szosę, którą po przejściu kilku kilometrów
doszliśmy do Manowa. Zakończenie rajdu miało miejsce w ośrodku łowieckim,
obejrzeliśmy tam zagrody z dzikami, które łakomie pałaszowały marchewki i jabłka
serwowane im przez uczestników rajdu. Luiza stwierdziła, że takie zwierzę jak dzik,
zawsze musi się pokrzepić jak najsowiciej i że ma pewne skojarzenia z jednym z
klubowiczów.. Organizatorzy z kolei rozgrzali nas i pokrzepili smacznym żurkiem..
Po konkursie krajoznawczym nastąpiło zakończenie imprezy i powrót autobusami do
Koszalina. Szacunek wzbudzili Zbyszek i Złoty But, którzy postanowili pójść do
Koszalina piechotą.. W Koszalinie byliśmy około 15, zaś do Słupska Mecenas wrócił
pociągiem o 15.30..