Data: 04.08.2012r
Trasa: Krzynia elektrownia- Stara Krzynia- żółtym szlakiem- Konradowo-Krzynia-
Dębnica Kaszubska 20 km
Prowadzący trasę: PTP 10665 Paweł Skowroński, PTP 10502 Daniel Nazaruk
Ilość uczestników: 11
W upalne, sierpniowe dni z reguły urządzaliśmy wycieczki nadmorskie, ale z uwagi
na propozycję Halinki, tym razem zdecydowaliśmy się, na co prawda znaną, ale już
dawno "nieprzechodzoną" trasę wokół Krzyni i Konradowa. Do Krzyni dotarliśmy
autobusem linii nr 11, frekwencja dopisała, bowiem poza stałymi uczestnikami
wędrówek- Marcelem, Halinką, Danielem, Mecenasem i liderem klubu Sewerynem
pojawili się dawno niewidziani- Arnold, Ewa, Maryla, Margotka, zaś z Koszalina
dojechali energiczna Luiza z Piotrem "Złotym Butem". W Krzyni posiedzieliśmy
chwilę pod sklepem, omawiając trasę przy okazji degustując lody oraz chmielowe
napoje. Wyruszyliśmy po godzinie 11ej, mijając elektrownię wodną skierowaliśmy
się najpierw do tzw. Starej Krzyni, gdzie skręciliśmy na południe za znakami
żółtego szlaku, który wiódł szeroką, leśną drogą. Szlak wydawał się prosty, ale
gdy w pewnym momencie prowadzący ( Mecenas) zagadał się, rozmawiając przez telefon
z Anią, Daniel zboczył z głównej drogi w lewo, a wszyscy poszli za nim. Po
kilkuset metrach droga zakończyła się przy zalewie, dlatego też powstała
oficjalna wersja o celowym zboczeniu z trasy w celu obejrzenia tego malowniczego
zakątka. Po powrocie na szlak podążyliśmy dalej i po przejściu kilku kilometrów
dotarliśmy do zalewu Konradowo obok elektrowni wodnej Strzegomino. Tam nastąpił
dłuższy postój, w trakcie, którego Seweryn uważnie zapoznawał się z dostarczoną
mu przez Mecka literaturą turystyczną a inni uzupełniali deficyt płynów w
organizmie. Następnie idąc wzdłuż kanału, minęliśmy osadę Konradowo i weszliśmy
na drogę prowadzącą do Dębnicy Kaszubskiej. Na kilka kilometrów przed Krzynią,
Daniel poprowadził nas na przełaj nad brzeg zalewu, gdzie niektórzy mogli zażyć
orzeźwiającej kąpieli, pod czujnym baczeniem Seweryna- świetnego pływaka.. W
Krzyni ponownie zatrzymaliśmy się na odpoczynek, a chodziło przede wszystkim o
posiłek, gdyż wszyscy już byliśmy bardzo głodni, tak, że smakowały nawet
hamburgery i pizza..Klubowy meteorolog- Marcel wyczuł, iż następuje zmiana pogody
i dlatego też z częścią grupy zdecydował się z Krzyni wracać autobusem do
Słupska, zaś odważny Daniel z resztą podążył do Dębnicy.. Okazało się, że Marcel
jak zwykle miał rację, bowiem po kilkunastu minutach zaczął padać deszcz a w
Słupsku była już prawdziwa burza. Obyło się jednak bez przykrych przygód i
wszyscy szczęśliwie powrócili do domów..