Data: 30.06.2012r
Trasa: Jezierzyce- folwark Żydzino- Bukówka- Wrzeście- Kępno- miejsce katastrofy
sterowca SL6- dawna stacja Gabel- Dominek- Gąbino (hacjenda u Zerwana) 13km
Prowadzący trasę: PTP 10665 Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5
W nocy z piątku na sobotę nad Słupskiem przechodziły intensywne burze, ale to nie
obawa przed deszczem, lecz obiektywne czynniki i praca zawodowa zdecydowały, że na
wędrówce nie pojawiło się kilkoro stałych i aktywnych członków klubu. I tak- Marcel
przez cały dzień siedział nad opracowaniem o atrakcjach turystycznych Koszalina,
zaś Seweryn oprowadzał po Słupsku gościa z Edynburga- Patricka McDonalda. Z kolei
Marek z klubu „Bieluchy” z Chełma nie zdążył dojechać ze Szwajcarii. W każdym razie
na starcie pojawili się tylko- prowadzący Mecenas, Daniel, Piotrek „Złoty But” z
Koszalina oraz Ryszard, którego poznaliśmy na wędrówce do Doliny Charlotty. O 07:36
wyjechaliśmy SKMką do Jezierzyc. Tym samym pociągiem, lecz do Lęborka jechali
członkowie klubu rowerowego „Szprycha”. Celem naszej wędrówki było m.in. poszukiwanie
śladów po dawnej bazie sterowców Seddin w Jezierzycach. Opierając się na informacjach
zawartych w książce Marcina Baranowskiego pt. „Boskie Cygara” odszukaliśmy budynki
dawnych koszar, warsztatów i stacji wodociągowej, jak również bunkra amunicyjnego.
Za bunkrem weszliśmy na drogę prowadzącą do dawnego folwarku Żydzino, okazała się
być mocno zarośnięta i mokra, nadto zaczął padać deszcz. Rychło, więc każdemu
przemokły buty i spodnie, ale humor dopisywał. Na terenie dawnego folwarku straszył
napis ostrzegający przez pszczołami, ale właśnie dzięki deszczowi nie mieliśmy
problemów z tymi pożytecznymi czasem i groźnymi owadami, choć słyszeliśmy ich
brzęczenie idąc aleją pośród starych lip. Zatrzymaliśmy się przy dawnym dworku w
Bukówce, aby trochę obeschnąć tym bardziej, że akurat pojawiło się słońce. Widok
dworku skłonił Daniela do sentymentów literatury polskiej i wspomnienia uroków
szlachetnego, Soplicowa.. Z Bukówki podążyliśmy na północ idąc najpierw przez las a
potem polami do Wrześcia gdzie nastąpił dłuższy odpoczynek na łące nieopodal
neogotyckiego kościoła. Potem szliśmy już szybko, wnet dotarliśmy do Kępna, następnie
do miejsca katastrofy sterowca SL6, co miało miejsce 18.11.1915r. Mecenas i Ryszard
zboczyli z trasy, aby odnaleźć ślady po dawnej stacji kolejowej Gabel, po której
pozostała wieża ciśnień. Stamtąd idąc nasypem Słupskiej Kolei Powiatowej, doszliśmy
do wsi Dominek, skąd już blisko było do mety- hacjendy naszej klubowicz ki Beaty. Jak
zwykle zostaliśmy bardzo miło i hojnie ugoszczeni, tym bardziej, że poprzednio były
imieniny Piotra i Pawła, a ponieważ ci solenizanci brali udział w wędrówce, Beata
uznała za stosowne by należycie ich uczcić. Przy dobrym jadle i napitku spędziliśmy,
zatem miłe chwile, w między czasie zażywając orzeźwiającej kąpieli w stawie. Do
Słupska powróciliśmy z żalem- bo chętnie posiedzielibyśmy dłużej- autobusem
Nordexpressu o 16:54...