Data: 26.05.2012r
Trasa: Sycewice- Pałówko- Pałowo- Gać (trasa Mecenasa)
Słupsk- książęcym traktem- Redęcin- Gać (trasa Lidera)
Swołowo- Bruskowo Małe- Bierkowo- Słupsk 25km (obie trasy dalej)
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński, Seweryn Dzik, Marceli Piec
Ilość uczestników z Orłów: 6
Do tej pory do Swołowa wędrowaliśmy jesienią na festiwal nalewek czy
święto gęsi, w tym roku postanowiliśmy odbyć również wiosenną wędrówkę
z uwagi na otwarcie nowych obiektów muzealnych, jak kuźnia, dom
chlebowy, dom zagrodnika i inne. Już w piątek nasza skarbnik- Halinka
uczestniczyła w uroczystym otwarciu nowej części muzeum, natomiast inni
klubowicze urządzili w sobotę kombinowany rajd "gwiaździsty". Mecenas,
zgodnie z nazwiskiem, ranny ptaszek, wyjechał o 6.45 do Sycewic, gdzie
uszargał się w rosie po kolana, penetrując dwa śródpolne, przedwojenne
cmentarze ,po czym skierował się na północ na Pałówko i Pałowo, gdzie
znajdował się ciekawy, neoromański kościół Stamtąd skręcił na wschód i
polną drogą, pośród rzepakowych pól i szpaleru brzóz dotarł do
miejscowości Gać gdzie już czekali na niego uczestnicy trasy rowerowej-
Daniel i Andrzej. Wkrótce też dotarli Marcel i Seweryn ,mimo iż
wychodzili ze Słupska dopiero przed 10ą, to jednak tempo narzucone przez
lidera klubu- Seweryna, oraz zmysł orientacyjny Marcela pozwoliły
im na szybkie dołączenie do reszty klubowiczów. Wspólnie obejrzeliśmy
odrestaurowany dwór, po czym podążyliśmy do Swołowa. Tam spotkaliśmy się
z kolejnym klubowiczem- Szymonem, zwiedziliśmy nowe obiekty muzealne, po
czym pokrzepiliśmy się bigosem oraz wędzonymi rybami. Przy okazji Mecenas
pouczył rowerzystów- Daniela oraz Andrzeja o treści art.178a par.2 k.k.,
surowo napominając do przestrzegania porządku prawnego..Na niebie zaczęły
pojawiać się chmury, czujny Marcel zatem dał hasło do wymarszu i
poprowadził grupę pieszą do Słupska..Po drodze pasjonat historii-
Seweryn wygłosił pogadankę na temat instytucji kanclerza w Polsce epoki
Jagiellonów. Marcel sprawnie doprowadził nas bezdrożami do Bierkowa,
gdzie obejrzeliśmy kilka zabytkowych chałup szachulcowych oraz
przedwojenny kościół św. Józefa. Zaczął padać drobny deszcz, na szczęście
szybko minął, więc bez problemów mogliśmy dojść do Słupska, gdzie
dotarliśmy ok.17ej..