Data: 05.05.2012r
Trasa: Nowęcin- czerwonym szlakiem- Łeba- Rąbka-wyrzutnie rakiet- Góra Łącka-
plaża- zielonym szlakiem- Nowęcin 22 km
Prowadzący trasę: Seweryn Dzik
Ilość uczestników: 4
W planach wędrówek KTP Orły na miesiąc maj nie było przewidziane zwiedzanie
Słowińskiego Parku Narodowego, wydawało nam się bowiem, że tamtejsze szlaki
są nam doskonale znane i wiele razy przechodzone. W dyskusji wewnątrz
klubowej wyszło jednak, że właśnie z uwagi na znajomość SPN dawno nie były
tam organizowane wędrówki przez klub. Dlatego też w sobotę rano, samochodem
Mecenasa zabrali się na wycieczkę Marcel, Seweryn i Daniel. Po przyjeździe
do Nowęcina zakwaterowaliśmy się w drewnianym domku przy ul. Jeziornej, a
przed wyjściem na trasę spędziliśmy jakiś czas nad jeziorem Sarbsko,
obserwując pływające po nim łódki. Było pogodnie i przyjemnie, więc pewno
zostalibyśmy przy tych łódkach aż do wieczora, lecz wkrótce energiczny
Seweryn dał hasło do wymarszu. Wyruszyliśmy za znakami czerwonego szlaku,
wzdłuż kanału szybko dotarliśmy do Łeby, gdzie zatrzymaliśmy się na obiad,
po czym podążyliśmy w stronę Rąbki. Po drodze obejrzeliśmy niewielki leśny
cmentarz. Mimo iż siły nam dopisywały, postanowiliśmy kilka kilometrów
przejechać pojazdem melex, bowiem żaden z nas jeszcze w ten sposób nie
wjeżdżał do SPN- była to dla nas po prostu ciekawostka turystyczna. Po
przejażdżce udaliśmy się na najwyższą wydmę SPN zwaną Górą Łącką, z której
zeszliśmy nad morze, i odtąd do Łeby wędrowaliśmy już cały czas plażą. W Łebie
Seweryn wygłosił krótką pogadankę historyczną, przedstawiając nam zabytki w
tym zwłaszcza zamki regionu pomorskiego. Po obejrzeniu położonych w nadmorskim
lesie resztek ruin średniowiecznego kościoła udaliśmy się w drogę powrotną do
Nowęcina, idąc tym razem zielonym szlakiem. W Nowęcinie Seweryn pokazał nam
zameczek otoczony fosami, po czym powróciliśmy do domku na zasłużony
odpoczynek. Spotkaliśmy się potem z naszymi przyjaciółmi- Grażyną i Leonem,
którzy akurat wracali z wędkowania na kanale. Wieczorem Mecenas z Danielem i
Marcelem długo omawiali kwestie organizacji rajdów- "Wydma" i "Kluka",
natomiast Seweryn musiał odpocząć, bowiem na trasie przejadł się oscypkami.
Na niedzielę planowaliśmy krótką wycieczkę brzegiem jeziora Sarbsko, niestety
w nocy pogoda radykalnie się pogorszyła, ranek powitał nas chłodem i ciągłymi
opadami deszczu. Dlatego też po śniadaniu powróciliśmy do Słupska...