Data: 21.04.2012r
Trasa: Godętowo PKP- Łęczyce- Świetlino- rezerwat Długosz Królewski w Łęczynie-
Kaczkowo 15 km
Prowadzący trasę: PTP 10446 Hanna Jankowska
Ilość uczestników: 6
Porannym pociągiem o 7.36 na rajd wyjechali- Hania, Kuba, Halinka, Serwer i
Mecenas, zaś w Lęborku dosiadła się Ewa "Miłośniczka Bagien" z Kahel Klubu.
Wysiedliśmy na przystanku PKP w Godętowie i najpierw powędrowaliśmy trasą
znaną nam z ubiegłorocznych Stolemów tj. przez Łęczyce a następnie polną drogą
na wschód w stronę Bożegopola. Po przejściu ok 3 km skręciliśmy w lewo, na
dawny brukowany trakt biegnący wąwozem pośród starych grabów do wsi Świetlino..
Zaczął padać deszcz, więc po obejrzeniu kościółka p.w.św. Izydora, z 1911r i
pomnika poległych w "marszach śmierci "postanowiliśmy odpocząć pod sklepem.
Ciekawostką było to, że w budynku sklepu mieścił się też.. punkt kopulacyjny
koni huculskich.. Chronieni przed deszczem pod parasolem spożyliśmy drugie
śniadanie, Seweryn- tęgo pokrzepiwszy się cierpkimi grejpfrutami zagaił z
miejscowymi piwoszami intelektualną dyskusję na tematy polityczne, gorąco
agitując za PSLem, co jednak nie wzbudziło entuzjazmu słuchaczy, więc wkrótce
wyruszyliśmy w dalszą trasę. Na skraju wsi zwiedziliśmy przedwojenny cmentarz,
a kilkaset metrów dalej skręciliśmy do lasu, kierując się do rezerwatu przyrody
"Długosz Królewski w Łęczynie". Pogoda w tym dniu była wyjątkowo zmienna, w
jednej chwili padał deszcz a po kilku minutach świeciło słońce. Po drodze
mijaliśmy ciekawe torfowiska, o których z pasją opowiadała nam Ewa, wkrótce
też dotarliśmy do rezerwatu. Z uwagi na porę roku samego długosza jeszcze
nie uświadczyliśmy, za to napotkaliśmy inne ciekawe rośliny jak np. widłaka
jałowcowatego. Hania rzetelnie wykonywała dokumentację fotograficzną z
wędrówki, zaś Kuba i Seweryn delektowali się regionalnymi specjałami, z kolei
Mecenas, mimo wolnego od pracy dnia, udzielał telefonicznie porad prawnych. Z
rezerwatu szybkim marszem podążyliśmy do Kaczkowa, gdzie na posesji rodziców
Hani zakończył się dzisiejszy rajd. Siedząc przy ognisku, zajadaliśmy się
grochówką, wsłuchani w ptasie śpiewy. Niestety, znów zaczęło padać, więc
musieliśmy przenieść biesiadę do garażu, nie popsuło to jednak miłej atmosfery.
Ok 15ej zostaliśmy dowiezieni samochodami do Godętowa, skąd SKMką powróciliśmy
do Słupska. Po drodze telefonicznie złożyliśmy urodzinowe życzenia Marcinowi,
przewodnikowi alpejskiemu z Rzymu, aktualnie przebywającemu w Trójmieście..