Data: 17.12.2011r
Trasa: Smołdzino- Żelazo- rez. Wierzchocińskie Jałowce- Rumsko- Równo-
Główczyce- Klęcinko 16 km
Prowadzący trasę: PTP 10665 Paweł Skowroński, PTP 9153 Marek Janusewicz
Ilość uczestników: 8
Na kolejną wędrówkę z cyklu rajdu na raty po rezerwatach przyrody pojawili się
na przystanku Nord Express w Słupsku- Marcel, Seweryn, Margotka, Mecenas,
Halinka i Maryla. Tam spotkali się z naszą klubowiczką Hanią, która niestety w
tym dniu musiała iść do pracy, oraz z honorowym prezesem Danielem, który akurat
powrócił do Słupska z Warszawy, gdzie został odznaczony Brązowym Krzyżem
Zasługi. Po pożegnaniu z Hanią i Danielem wsiedliśmy do autobusu i o godz. 8.50
wyjechaliśmy do Smołdzina. W tym dniu pogoda nam nie dopisała, było chłodno i
deszczowo, dlatego też postanowiliśmy nieco skrócić trasę i- zamiast przez
Siecie i Wierzchocino- iść bezpośrednio do miejscowości Żelazo. Tam spotkaliśmy
się z Teresą i Markiem, obejrzeliśmy opuszczony pałac von Bandemerów, i już
wspólnie ruszyliśmy w dalszą drogę. Kilkaset metrów za Żelazem wreszcie
zboczyliśmy z szosy asfaltowej na polną drogę, którą wkrótce dotarliśmy do lasu.
Dalej, aż do Rumska szliśmy na południe przez lasy, po ostatnich opadach deszczu
droga była błotnista i pokryta kałużami, co utrudniało marsz. Dłuższy odpoczynek
nastąpił przy leśnym jeziorku, gdzie Margotka częstowała herbatą i ciastkami,
zaś Mecenas- wędzonym marlinem. Oczywiście nie mogło też zabraknąć sławnej
"kawy penitencjarnej" państwa Janusewiczów, której moc zadziwiła Margotkę. Marek
wyjaśnił jej, że kawa- aby była dobra- musi być mocna, a nie lurowata, a z uwagi
na chłodny dzień w termosie znajdowało się więcej kawy w kawie i wkładu
bezkawowego w kawie. Po odpoczynku staraliśmy się odnaleźć rezerwat jałowców, ale
bezskutecznie, więc z uwagi na nasilający się deszcz i wiatr byliśmy zmuszeni iść
dalej. Seweryn wygłosił nam pogadankę historyczną pt "Jak Henryk Pobożny sprowadził
Krzyżaków”, w której opisał nam nieznane szerszemu ogółowi a ciekawe postacie jak
np. Świętego Marcina z Rzymu. Po kilku kilometrach dotarliśmy na skraj miejscowości
Rumsko, skąd skręciliśmy na wschód, na stary, brukowany trakt, którym doszliśmy
do małej osady Równo. Po drodze obejrzeliśmy położony w bukowym lesie stary
poniemiecki cmentarz, który- jak wiele innych, był zdewastowany, ale ocalało jeszcze
kilkanaście nagrobków. Z Równa do Główczyc droga biegła przez pola, w szpalerze
starych drzew. W samych Główczycach postanowiliśmy skrócić sobie drogę, co jednak
wiązało się z koniecznością przejścia przez płot. Dla zwinnych i sprawnych niczym
gimnastycy Marka, Mecenasa i Seweryna nie stanowiło to najmniejszego problemu,
podczas gdy panie musiały iść dookoła, przez stadion. Przy wielkim głazie zwanym
Maczugą Stolema wykonaliśmy pamiątkową fotografię, po czym szybko podążyliśmy na
metę- hacjendę "U Benka" w Klęcinku. Tam nasi towarzysze wędrówki, klubowicze a
zarazem gospodarze hacjendy, Marek i Teresa serdecznie nas ugościli, był wielki
kocioł grochówki, swojski chleb i "gięta" kilku rodzajów. Przemoknięci, zmarznięci
i strudzeni wędrowcy ucieszyli się też z rozmaitych nalewek, z których paniom
najbardziej smakowała orzechowa, zaś panom- lecznicza, na żołądek. Po blisko
dwugodzinnej biesiadzie, przed godz. 17, wsiedliśmy do autobusu i powróciliśmy
do Słupska..