Data: 10.12.2011r
Trasa: Sieciemin- rez.Źródliska Sieciemińskie- rez.Sieciemińskie Rosiczki-
Przytok- Szczeglino 9 km
Prowadzący trasę: Roman Jacewicz
Ilość uczestników z Orłów: 4
Na ten rajd, organizowany przez oddział koszaliński PTTK wybrali się Daniel,
Marcel i Mecenas, którzy dojechali ze Słupska porannym pociągiem, do których
dołączył w Koszalinie nowo przyjęty klubowicz (nr 50 na liście) Piotr,
który ucieszył się z naszego przyjazdu, ale jednocześnie żałował, że nie
było z nami lidera klubu- Seweryna, z którym lubił prowadzić intelektualne
dyskusje. Pod dworcem PKP w Koszalinie spotkaliśmy też wielu znajomych z
poprzednich rajdów z Prezesem Oddziału Koszalińskiego, Józefem Tokarzem na
czele, oraz Luizą, która tydzień temu gościła na obchodach V rocznicy klubu w
Rowach. Kilka minut po godz. 9ej dwa autokary z uczestnikami rajdu wyruszyły
do Sieciemina, gdzie nastąpił wymarsz na trasę. Choć był już grudzień, a rajd
nosił miano "choinkowego", śniegu nie było ani płatka, za to po ostatnich
ulewach pogoda zdecydowanie się poprawiła, a chwilami nawet świeciło słońce.
W Siecieminie zwiedziliśmy neogotycki kościół i obejrzeliśmy ciekawe budynki
szachulcowe, po czym wyruszyliśmy na szlak, szeroką leśną drogą wiodącą na
południe. Wkrótce dotarliśmy do rezerwatu "Sieciemińskie Źródliska" a
następnie do leśnych torfowisk gdzie znajdował się kolejny rezerwat "Rosiczki".
Aż na środek torfowiska biegła droga z drewnianych bali kończąca się pomostem
widokowym gdzie spędziliśmy pewien czas, podziwiając piękno rezerwatu i
wykonując pamiątkowe zdjęcia. Dłuższy odpoczynek nastąpił zaś w położonej
nieopodal leśnej osadzie Przytok, pod wielkimi drewnianymi wiatami. Idąc
cały czas leśną drogą z Przytoka po ok 5 km dotarliśmy do mety rajdu w
Szczeglinie. W międzyczasie obejrzeliśmy resztki starego cmentarza
poewangelickiego oraz ciekawy kościół. Zakończenie rajdu miało miejsce przy
szkole, w sali gimnastycznej przeznaczonej raczej dla krasnoludków, gdyż była
wielkości świetlicy i trudno się było w niej pomieścić uczestnikom rajdu. Tym
niemniej, po spożyciu kilku talerzy fundowanej przez organizatorów grochówki,
klubowiczom Orłów udało się zająć miejsce pod ścianą sali, odkrywając przy tym
praktyczne zastosowanie klubowego sztandaru-można nim było odgrodzić się od
reszty i w spokoju analizować przebytą trasę. W trakcie uroczystego zakończenia
rajdu na ręce Mecenasa, jako prezesa klubu został złożony przez Prezesa
Oddziału J.Tokarza pamiątkowy dyplom oraz album przyrodniczy. Po zakończeniu
rajdu do Koszalina przyjechaliśmy już ok 14ej, do pociągu mieliśmy jeszcze
półtorej godziny, więc ten czas spędziliśmy w biurze oddziału PTTK wspólnie z
Józkiem Tokarzem, który-mimo iż musiał dogłębnie zapoznać się z nowymi
publikacjami turystycznymi-poświęcił nam swój czas i pozwolił na ogrzanie się w
pomieszczeniu. Do Słupska powróciliśmy pociągiem ok godz. 17ej.