Data: 05.11.2011r
Trasa: Sycewice- Gać- Swołowo 7km + Swołowo- Bierkowo- Słupsk 15km
Prowadzący: PTP 10665 Paweł Skowroński, Seweryn Dzik
Ilość uczestników z Orłów: 5
Do Sycewic udaliśmy się o 9.30 autobusem Nord Ekspresu w składzie
Halinka, Maryla, Marcel, Mecenas i Seweryn. Z Sycewic podążyliśmy w
stronę miejscowości Gać starym traktem wiodącym przez pola, w
promieniach słońca pięknie prezentowały się stare drzewa rosnące po
obu stronach drogi. Aby szło się lepiej, od razu na początku
Serwer i Marcel pokrzepili się góralskimi specjałami. Po kilku
kilometrach Mecenas zaproponował zwiedzenie opuszczonego cmentarza
ewangelickiego położonego w kępie drzew wśród pól. Niestety nie było
już do niego drogi dojazdowej, więc musieliśmy iść na przełaj przez
pole, brudząc sobie buty gliną. Na cmentarzu znaleźliśmy ruiny
kaplicy i kilka ocalałych żeliwnych krzyży. Następnie, idąc nadal
polem, po kilkuset metrach wyszliśmy na szosę przy wsi Gać, w której
obejrzeliśmy odrestaurowany dwór i położony przy nim malowniczy
park ze stawem. Wkrótce znaleźliśmy się w pobliżu Swołowa,
zatrzymaliśmy się na chwilę by obejrzeć stado kóz pasących się nieopodal.
Zauważyliśmy, że jednej kozie tylna noga uwięzła w drutach
ogrodzenia, dlatego też Seweryn, czym prędzej pospieszył jej z pomocą.
Dysponując ponadprzeciętną siłą nasz bohater, mając do dyspozycji
jedynie niewielki scyzoryk Mecenasa wnet uwolnił biedne zwierzę.
Wrodzona skromność Seweryna spowodowała, że nikomu się nie chwalił
swoim wyczynem, ale i tak właściciel kóz wynagrodził mu jego
szlachetność litrem koziego mleka. W Swołowie udaliśmy się na teren
muzealnej zagrody Albrechta, gdzie delektowaliśmy się przysmakami z
gęsi-zupą brukwianką na gęsinie, czerniną, gęsią pieczoną i faszerowaną.
Próbowaliśmy też regionalnych nalewek z czeremchy i tarniny. Seweryn
zaprzyjaźnił się z muzykami zespołu z Darłowa, którymi wykonaliśmy
wspólne pamiątkowe zdjęcie. Spotkaliśmy też wielu znajomych ze Słupska,
jeden z nich-Leon odwiózł potem Halinkę, Marylę i Mecenasa do Słupska,
podczas gdy Marcel i Serwer, wytrawni turyści powrócili piechotą
dopiero wieczorem, kierując się kompasem i gwiazdami, nieraz myląc drogę,
ale błyskotliwość i zmysł orientacyjny Seweryna doprowadził ich bez
przeszkód do domów..