Trasa: Wrząca PKP- Zagórki- Zbyszewo- Wrząca "Wasylowy Młyn"- Kczewo- Komorczyn-
Sycewice 18km
Prowadzący trasę: PTP 10665 Paweł Skowroński
Ilość uczestników: 4
Na wędrówkę „Przez Stepy Arizony” przyszli Marcel, Paweł oraz Hania z Kubą.
Tak więc nasz czwórka wsiadła rano do pociągu, którym po kilkunastu
minutach dotarła do przystanku PKP Wrząca, skąd wyruszyliśmy do
„Arizony” czyli Zagórek gdzie obejrzeliśmy pałacyk oraz zabudowania wsi
wspominając przy tym sławny film dokumentalny Ewy Borzemskiej „Arizona”.
Stamtąd podążyliśmy do przysiółka Zbyszewo, po drodze przypatrując się
biegającym po polach sarnach oraz pasącym się czarnym krowom.
Ze Zbyszewa dawnym traktatem podążyliśmy do Wrzącej by tak jak pod koniec
listopada ponownie odwiedzić Anię i Piotra Rachwalskich w „Wasylowym Młynie”.
Tam, jako pierwszy powitał nas oczywiście kot Wasyl, a my po zaopatrzeniu się w
jadło i napoje w miejscowym sklepie zwiedziliśmy młyn, obejrzeliśmy okolicę z
platformy widokowej, po czym po pożegnaniu gościnnych gospodarzy skierowaliśmy się
szosą w kierunku miejscowości Ściegnica, lecz już po kilkuset metrach
zboczyliśmy w polną drogę prowadzącą do dawnego cmentarza ewangelickiego.
Cmentarz niestety był zdewastowany, resztki nagrobków kryły się w jeżynowych
krzakach, ale samo miejsce było malownicze. Spod cmentarza podążyliśmy przez
pola na północ aż do starej drogi Ściegnica-Kczewo, którą doszliśmy do Kczewa.
Dalej również szliśmy kilka kilometrów przedwojennym traktatem wśród starych
drzew aż do Komorczyna. Tam prowadzenie przejął Kuba, który jako pochodzący z
tych terenów i tym samym znającym okolicę zaprowadził nas do dawnego parku
pałacowego w Sycewicach. Tam obejrzeliśmy stawy Zitzewitzów i po zrobieniu
zakupów w miejscowym sklepie czekaliśmy na podwodę do Słupska, do którego
wróciliśmy autobusem około godziny 16.